Zaznałem dziś gorzkiego losu zarobkowego imigranta ze wschodu.
Jechałem metrem czytając zbiór zabawnych historyjek Natalki Sniadanko "Kolekcja namiętności" niestety po ukraińsku. W pewnej chwili zauważyłem, że stanęło obok mnie dwóch niechlujnych dresiarzy, obutych w koszykarskie buty na zakup jakich nie wystarczyłby zapewne zasiłek dla bezrobotnych.
Kiedy ich puste oczy dostrzegły cyrlicę w mojej książce zaczęli, bez żadnego zażenowania, dzielić się spotrzeżeniami (niskich lotów) na temat Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Oczywiście ich tępe łby na pewno nie zawierały wiedzy o różnorodności etnicznej wschodniej Słowiańszczyzny i rozmowa dotyczyła Ruskich.
Trochę żałuję, że nie oświeciłem ich, że bywają na świecie ludzie znający więcej niż jeden język. Szkoda mi było mojej przystojnej i inteligentnej twarzy.
Jechałem metrem czytając zbiór zabawnych historyjek Natalki Sniadanko "Kolekcja namiętności" niestety po ukraińsku. W pewnej chwili zauważyłem, że stanęło obok mnie dwóch niechlujnych dresiarzy, obutych w koszykarskie buty na zakup jakich nie wystarczyłby zapewne zasiłek dla bezrobotnych.
Kiedy ich puste oczy dostrzegły cyrlicę w mojej książce zaczęli, bez żadnego zażenowania, dzielić się spotrzeżeniami (niskich lotów) na temat Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Oczywiście ich tępe łby na pewno nie zawierały wiedzy o różnorodności etnicznej wschodniej Słowiańszczyzny i rozmowa dotyczyła Ruskich.
Trochę żałuję, że nie oświeciłem ich, że bywają na świecie ludzie znający więcej niż jeden język. Szkoda mi było mojej przystojnej i inteligentnej twarzy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz