poniedziałek, marca 07, 2005

Buty.

Kompletnie nam dziś Warszawę zasypało. Po prostu jak w rosyjskiej bajce - tylko brzóz brakowało.
Bo Dziadek Mróz dopisał. Dzięki niemu i opieszałym służbom miejskim miasto zamiast tonąć w szarym błocie było uroczo obsypane białym puchem. SUPER! Właściwie jedyną uciążliwością były przemoczone skarpetki, które musiałem prezentować w na stoisku obuwniczym.

Po dwugodzinnych peregrynacjach upatrzyłem sobie świetne buty - klasyczne czarne, bez gównianych szwów i wystających czubków, przez które faceci wydają się mieć stopy godne Kaczora Donalda.
Jednak kiedy na miejsce przybył sponsor, już w pierwszej minucie wypatrzył buty tańsze o 10 złotych i o 37,5% fajniejsze. W dodatku pierwszy, chyba, raz w życiu wytargowałem zniżkę w sklepie :)

Dzielny ja.

Strasznie zazdroszczę innym bloggerom weny, która pozwala im przelewać na html nieprzebrane ilości tekstu. Miałem nadzieję, że i ja dzięki tak grafomanogennemu medium jakim jest blog będę potrafił pisać bez umiaru. A tu nic. Najlepsze pomysły mam w wannie i podczas zmywania naczyń. Widać powiedzenie o laniu wody nie wzięło się znikąd.

W końcu dostałem dziś "Bunt pokolenia" i będe mógł z nim walczyć do woli w domu, bez konieczności oglądania prześlicznych laseczek szwędajacych się po niezmierzonych otchłaniach BNu. Szkoda :(

Brak komentarzy: