Sobotni wieczór zapowiadał się domowo ale w telewizor przypomniał, że z okazji szczytu Rady Europy ma byc w mieście moc zabaw i igracow. Oprócz tego trwały też uwenalia, więc głupotą byłoby zostawać przd telewizorem.
Wieczór zacząłem od spotkania w Stodole. Odbywało się tam swego rodzaju after-party po koncercie Paradise Lost. Kontrola pred wejście przywodziła na myśl amerykańskie lotnisko, mimo tego udało mi się wnieść do klubu scyzoryk do otwierania wina.
Przepychając się przez tłum długowłosych melomanów w czarnych koszulkach ozdobionych kolorowymi mazajami o tematyce satanistycznej żałowałem, że ubrałem się na wizytę w galerii czy filharmonii. Ale co tam - jedyny negatywny aspekt mojej białej koszuli to ciągłe nagbywanie o papierosa. Ech...
Kiedy w końcu zobaczyłem scenę zacząłem podejrzewać, że ktos urządza tu sobie jaja. Zespół wyglądał jak żywcem wzięty z artykułu w Naszym Dzienniku o ciemnych stronach kultury masowej.
