środa, kwietnia 26, 2006

+ i - bliźniąt

Znowu ostatnie tygodnie były zawalone pracą. Nie napiszę, że się rozluźnia, żeby nie zapeszyć. W każdym razie mam kilka minut na wklepanie paru wierszy.

Chyba wszystkim znajomym już się pochwaliliśmy, ale na wszelki wypadek powtórzę:
23 października będziemy mieli BLIŹNIAKI!!!!!!

W związku z tym wiszą nad nami różne nowe konieczności. Zamknięcie raz na zawsze kwestii wyższego wykształcenia, kupno większego mieszkania, wyspanie się na zapas za najbliższe 2 lata, może nowy samochód.
Żeby było jasne ? z jakiegoś powodu wiele osób zachowuje się jakby spotkał nas dopust boży, a nie podwójne szczęście. Jasne, że będzie ciężko, ale choćby patrząc na wyżej wymienione konieczności większa część sytuacji jest raczej radosno-pozytywna.
Oczywiście, że martwi mnie brak snu, niemożność powrotu do Indii w ciągu najbliższych paru lat i wydatki na pieluchy. Wolałbym jednak, żeby ludzie, którzy swoje z dzieciaczkami przeżyli raczej dodawali otuchy niż klepali oklepane pseudodowcipy. Zupełnie jak przy prawie jazdy ? KAŻDY musi cię zapytać gdzie jeździsz na kursach, żeby się z daleka od tej okolicy trzymać.

A propos kursów ? mam za sobą 25 godzin jazdy, pozostałe 5 zostawiam na tydzień poprzedzający egzamin praktyczny. Dziś wnoszę końcówkę opłaty i odbieram dokumenty umożliwiające rozpoczęcie formalności poprzedzających egzaminy ? najpierw teoretyczny, potem praktyczny.

Długi weekend planowaliśmy najpierw we Lwowie, ale uświadomiliśmy sobie niedostatki sieci wodociągowej w tym mieście. Dobra, polska przedwojenna robota nie wystarcza, jeśli przez 50 lat jej wytworów się nie konserwuje. W efekcie stan toalet jest tam daleko bardziej zasmucający niż na przykład w Libanie.
Kolejny pomysł ? Wilno, upadł z przyczyn ekonomicznych i sozologicznych. Współweekendowcy uznali, że nie chcą płacić za pobyt w mieście w maju. Eeeech
No i jedziemy w piątek w Beskid Niski.

Na góry to ja smarkam, ale może przyroda zneutralizuje brak magnezu.


Dziś słucham Kishore Kumara.