sobota, czerwca 10, 2006

Pieprzone szablony.

Chyba szablony.
Wczoraj okazało się, że od pewnego czasu kod html bloga doszczętnie się rozsypał.
Po paru próbach z W3 Validatorem zapytałem Ulki, jaki ostatni post był dla niej widoczny. No i następnmy wyciąłem. Na chwilę pomogło, ale potem znowu stronę szlag trafił. Brakuje mi cierpliwości, w dodatku chyba nieodwracalnie szlag trafił statystki odwiedzin - w każdym razie ich historyczną część.
Same problemy. Chyba skończy się na przenosinach bloga, ale musze najpierw rozgryźć potencjalne możliwości exportu archiwów.

Zaraz zabieram się do tworzenia nowej strony.

Porażka Z Ekwadorem. Jak zwykle.

Nie lubię piłki nożnej. Niedawno nawet okazało się, że nie pamiętam ile trwa mecz piłkarski. W związku z tym nieustannie cieszą mnie porażki naszych piłkarzy.

Dziś przegraliśmy z Ekwadorem dwoma punktami.
Jedna z naszych nowojorskich znajomych ma w swoim otoczeniu ludzi z każdego, choćby najodleglejsego zakątka świata. Chyba wręcz kolekcjonuje te egzotyczne znajmości.
Trafiła sie w jej kolekcji również dziewczyna z Ekwadoru - Gloria.
Glorai pocieszała Monikę - naszą kumpelę tymi słowy:
"Nic sie nie martw, Ekwadorczycy ze wsystkimi przegrywają w piłce nożnej, na pewno Polska wygra".

Stawiałem na 3:1 dla Ekwadoru, ale nasi nawet honorwego gola nie strzelili.
Rozmawiałem parę godzin temu z maćkiem, który właśnie wracał z meczu. Mimo, że był na Mundialu nie spprawiał wrażenia zadowolonego z uczestnictwa w piłkarskim święcie.

He, he, he...