Parę tygodni temu prosiłem Tomka o przywiezienie paru filmów. Dałem mu dosyć ogólne wytyczne - bez Big B, chętnie natomiast z Dharmendrą, coś gangsterskiego z lat 70, koniecznie Nagin. Tomek ma w firmie imiennika, więc prośba zanim została przeforwardowaną stała się nieco spóźniona, bo wyjazd dobiegał końca. Ale na częściej tydzień później do Polski wybierała się Swati, z którą współpracuje Tomek. Swati w związku ze swoim wyjazdem czasu nie miała więc poprosiła Poonam o przysługę. No i jak to w między Hindusami, umiar został w tym momencie stracony.
Poonam tak podekscytowała wizja fanatyka Bollywood w dalekiej Polsce, że w bombajskim EMPiKu popłynęła na całego. W efekcie Swati musiała w walizce upychać 18 płyt, których ja z kolei nie mam gdzie umieścić.
Ale zawartość mają smakowitą.
