Chłopaki dorośli do jabłek, więc Ulka poszła do sklepu, kupiła jabłko i dała chłopakom. Przygotowanie jabłka dla trzymiesięcznego mężczyzny to jednak żmudny proces i po pierwszej sesji jabłecznej przerzuciliśmy się na produkty gotowe.
Jako, że Iwo dostał wysypeczki na łokietkach, więc słoiczki z breją jabłkową, marchewkową i sokami wylądowały w lodówce. Lodówkę zaś mamy zepsutą, więc nie ustawałem w molestowaniu Ulki, by pozwoliła mi spałaszować te cudności.
Uległa i okazało się, ze wszystkie pulpy dla maciupków mają smak jabłka z marchewką i bananem. Najpyszniejszy jest mus jabłkowy. Lekko kwaśnawy, idealnie jedwabisty. Poezja po prostu, niestety w małym opakowaniu. Porażką natomiast kulinarną okazał się marchewka – mus marchewkowy z gipsem, tak bym określi smak. Okazuje się, że jest tam 70% marchewki i 30% ryżu. Pewnie to ryż nadaje produktowi posmak kanapki jedzonej w niewietrzonym pokoju podczas remontu generalnego.
