poniedziałek, czerwca 25, 2007

Teleleniejużnie

"Przed ukończeniem drugiego roku życia dzieci nie powinny oglądać telewizji
Nowoczesne technologie korzystnie wpływają na umysł dziecka - przekonuje wielu uczonych. Dzięki nim dzieci uczą się selekcji informacji, i strategicznego myślenia. Problemem jest to, w jakim wieku dzieci mają dostęp do telewizji i komputera.
Z raportu "Archives of Pediatrics & Adolescent Medicine" wynika, że dzieci przed ukończeniem drugiego roku życia nie powinny oglądać telewizji. - Ilość impulsów wzrokowych i słuchowych, które dziecko w ten sposób otrzymuje, przekracza jego możliwości percepcji"

"Teleinfekcja", Monika Florek-Moskal, Wprost - Numer: 23/2007 (1276)


Cholera, właśnie uświadomiłem sobie, że już nie potrafię prawidłowo podać adresu bibliograficznego. W zamian życie nauczyło mnie SQL. Co lepsze?

Tak czy siak. Lektura całości powyższego artykułu przeraziła nas tak, ze od czasu lektury chłopaki widzieli włączony telewizor przez najwyżej kwadrans. Ulka zauważyła, że dzięki temu, nawet jak oni śpia trudno jej znaleźć coś sensownego w telewizji. A to chyba dlatego, że nie szukamy najlepszego programu z obecnie nadawanych, ale czegoś sensownego "obiektywnie". No i kończymy przed DVD z Indii.

BTW - jak ktoś myśli, że bolly to kolorowe sari, miłość bez pocałunków i słodkie piosenki niech rzuci okiem na trailer (już o tym filme chyba wspominałem, ale jestem nim niezwykle zajarany):



piątek, czerwca 22, 2007

czwartek, czerwca 21, 2007

Czekając na CoreDuo

Gry symulujące pole walki zwalają mnie obecnie z nóg. Wprost nie mogę się doczekać w co grali będę synkowie za lat kilkanaście skoro już dziś zabawa wygląda tak:

wtorek, czerwca 19, 2007

Don - camp, oldschool i kupa śmiechu

Oprócz krzesełek, zza oceanu przyleciały do nas też bollywoodzkie klasyki. Wybrałem z nich niechronologicznie gangsterski klasyk z 1978 roku z Big B - Don.

Całość wysoce campowa, film kategorii D. Kilka scen wywołało u mnie deja vu na tyle silne, że przyjąłem że widziałem to w podstawówce w polskiej telewizji. Scenariusz, zwroty akcji, efekty specjalne, a nawet - o dziwo choreografia - na poziomie licealnej etiudy.

Uczciwie jednak przyznam, że film nawet wciągnął, Amitabh gra nieźle - z pewnością o niebo lepiej od naszych współczesnych aktorów. Prawdziwymi rodzynkami są zakapiory drugiego planu - zwłaszcza Kamal Kapur jako Narang. Jak w tym towarzystwie czuły się Zinat Amant i Arpana Ćudari? Śiwa znajet...

Na wysokości zadania - jak zwykle przez kilka dekad stają Asha Bosle, Kishore Kumar i Lata Magneshkar.

A niżej trailer do filmu. Montaż równie profesjonalny jak całość przedsięwzięcia.



Ach!
Zapomniałem o scenach walki. Kurizoum przy którym wczesny Hongkong szans nie ma.

środa, czerwca 13, 2007

Usiedzeni

W porze obiadowej (czyli 2-3 godziny po porze lanczowej) pojechałem na Okęcie odebrać Monikę oraz wielgachne prezenty dla chłopaków.

Ku mojemu przerażeniu okolica lotniska zamieniona została w plątaninę ulic, uliczek i objazdów, w której spędziłem chyba z pół godziny zanim trafiłem na parking. A na parkingu jeszcze gorzej. Ciaśniejszy niż ten przy Multikinie i 17 razy gorzej oznakowany niż ten w Galerii M. Rozpacz.
Kiedy już dotarłem do hali przylotów okazało się, że właśnie wybudowano nowy terminal. Spociłem się jak mysz. Dobrze, że ostrzegłem Monikę nie tylko przed brakiem radio w Guciu (korki!) ale i brakiem klimy (upał).

Okazało się jednak, że Monika jedzie prosto do Kielc, a i upał przestał męczyć i zaczęło siąpić.

No to zgarnąłem prezenty i wróciłem do pracy.

A wieczorem testy. Udane: