Bezdyskusyjnie najlepsza bollywoodzka piosenka jaką znam. Poprawia humor jak żadna inna.
Co prawda - jak już kiedyś linkowałem - fachowcy mają inne zdanie, ale ci fachowcy to same zgredy.
czwartek, maja 31, 2007
niedziela, maja 27, 2007
Dzień Matki w Mumbaju
Wybraliśmy się do Jadłodajni Filozoficznej na imprezę Bombay Dreams.
To nasze pierwsze imprezowe wyjście od ponad roku - i od razu sukces. Zabawa przednia, muzyka głośna, powietrze gorące i wilgotne, a pijani Hindusi tańczący na barze.
Na rozchodniaczka zagrali "Moje serce jest hinduskie", co wywołało u Desich eksplozję dumy narodowej.
To nasze pierwsze imprezowe wyjście od ponad roku - i od razu sukces. Zabawa przednia, muzyka głośna, powietrze gorące i wilgotne, a pijani Hindusi tańczący na barze.
Na rozchodniaczka zagrali "Moje serce jest hinduskie", co wywołało u Desich eksplozję dumy narodowej.
piątek, maja 25, 2007
Długi poranek
Chłopaki obudzili nas o 5:45 (Ulke budzili również w nocy, a ja wsypałem się wyśmienicie). Wyszedłem o 7:42 do pracy, zostawiając Ulką na pastwę dzidziusiów.
...parę godzin później na gTalku:
...parę godzin później na gTalku:
"uff, nakarmione, przewinięte, zalekowione, wysmarkane,utulane, położone, napojone,zaśnięte, pozmywane, poodkurzane, wyprane, powieszone, pogłaskane, ucałowane, pokrojone, zaparzone, posmarowane i moge jeść śniadanie
Sent at 9:53 AM on Friday"
poniedziałek, maja 21, 2007
niedziela, maja 20, 2007
Aśoka Słabiak
Nie dość, nuda to i piosenki w stylu wczesnej Britnejki.
A tak ekscytująco zapowiadali...
A tak ekscytująco zapowiadali...
piątek, maja 18, 2007
Rottweilerojamnik
Psinka
Spotkałem wczoraj w parku pod PKiNem rottweilerka w rozmiarze jamnika. Polubił mnie od pierwszego wejrzenia, bo przespacerował sporą część okolicy wokół Placu Defilad. Najwyraźniej się zgubił, a że miał kaganiec szanse na przekąszenie czegoś przed znalezieniem domu marne.
No i wziąłem go na pasek, zaproponowałem cztery parówki za 1,53 i ruszyliśmy na poszukiwanie właściciela. Przez następne trzy godziny poznałem wszystkich właścicieli psów z rejonu Pałacu Młodzieży.
Kiedy zaczął zapadać wieczór z braku możliwości ugoszczenia nowego kolegi wyekspediowałem go na Paluch.
Już w domu śledziłem stronę schroniska, żeby poznać jego dalsze losy. Zdjęcie się jakoś nie pojawiało, mimo obiecywanej aktualizacji co dwie godziny...
Poranny telefon do schroniska radośnie to wyjaśnił - noc piesek spędził w domu. A ponieważ rozdałem swój telefon paru psiowym współszukaczom, więc zainteresowani dostali dobrą nowiną jeszcze przed obiadem.
Spotkałem wczoraj w parku pod PKiNem rottweilerka w rozmiarze jamnika. Polubił mnie od pierwszego wejrzenia, bo przespacerował sporą część okolicy wokół Placu Defilad. Najwyraźniej się zgubił, a że miał kaganiec szanse na przekąszenie czegoś przed znalezieniem domu marne.
No i wziąłem go na pasek, zaproponowałem cztery parówki za 1,53 i ruszyliśmy na poszukiwanie właściciela. Przez następne trzy godziny poznałem wszystkich właścicieli psów z rejonu Pałacu Młodzieży.
Kiedy zaczął zapadać wieczór z braku możliwości ugoszczenia nowego kolegi wyekspediowałem go na Paluch.
Już w domu śledziłem stronę schroniska, żeby poznać jego dalsze losy. Zdjęcie się jakoś nie pojawiało, mimo obiecywanej aktualizacji co dwie godziny...
Poranny telefon do schroniska radośnie to wyjaśnił - noc piesek spędził w domu. A ponieważ rozdałem swój telefon paru psiowym współszukaczom, więc zainteresowani dostali dobrą nowiną jeszcze przed obiadem.
poniedziałek, maja 07, 2007
Popłakalibyśmy się gbyby jutra nie było
Najskutzeczniejszy jak dotąd wyciskacz łez z udziałem Szaruczka. Sceny wyciskające łzy nie są kulminacją, jak w zachodnim kinie ale potrafią ciągnąć się i kwadrans. Nie popłakaliśmy się jak baby jedynie dlatego, że film oglądaliśmy przez trzy wieczory w godzinnych porcjach. Powtórka jednak bez chusteczek na pewno sie nie obejdzie...
sobota, maja 05, 2007
Tieng Viet
Chłopaki zwiedzali sektor wietnamski Stadiony X-lecia.
Wybraliśmy sie tam ze znajomymi pełni obaw, że EURO2012 zrówna wkrótce ten ewenement z ziemią. Zaczęliśmy od wizyty w zaułku fryzjersko-telefonicznym. W jednym z salonów fryzjerskich był nadkomplet, a w kolejece dziewczyny od prześlicznych do dziwadeł rodem z japońskich kreskówek dla narkomanów.
Orient ogarnął nas do reszty w sklepie spozywczym oferującym 123 rodzaje makaronu ryżowego, suszone kałamarnice, mrożone niewiadomoco, nierozpoznawalne zioła (spośród których wybralismy miętę) oraz przemnóstwo pikli z również niewiadomoczego z przewaga papryczek.
Zapach unosił się tam TrzecioŚwiatowy - czyli przyprawy, zioła, chemia gospodarcza i nadpsute owoce z ulicy. Więc mieliśmy wirtualna wizytę w Hanoi.
Nasze śliczne dzieci oczywiście przykuły uwagę gospodarzy, a gospodarze uwagę naszych ślicznych dzieci. Szczególnie, że brzmienie wietnamskiego niewiele się rózni od fonetycznych testów chłopaków.
Wybraliśmy sie tam ze znajomymi pełni obaw, że EURO2012 zrówna wkrótce ten ewenement z ziemią. Zaczęliśmy od wizyty w zaułku fryzjersko-telefonicznym. W jednym z salonów fryzjerskich był nadkomplet, a w kolejece dziewczyny od prześlicznych do dziwadeł rodem z japońskich kreskówek dla narkomanów.
Orient ogarnął nas do reszty w sklepie spozywczym oferującym 123 rodzaje makaronu ryżowego, suszone kałamarnice, mrożone niewiadomoco, nierozpoznawalne zioła (spośród których wybralismy miętę) oraz przemnóstwo pikli z również niewiadomoczego z przewaga papryczek.
Zapach unosił się tam TrzecioŚwiatowy - czyli przyprawy, zioła, chemia gospodarcza i nadpsute owoce z ulicy. Więc mieliśmy wirtualna wizytę w Hanoi.
Nasze śliczne dzieci oczywiście przykuły uwagę gospodarzy, a gospodarze uwagę naszych ślicznych dzieci. Szczególnie, że brzmienie wietnamskiego niewiele się rózni od fonetycznych testów chłopaków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
