czwartek, kwietnia 26, 2007

Telewizja internetowa

Oglądamy namiętnie Boso przez świat. Niestety od początku serii kolejne odcinki są emitowane równiutko podczas chłopakowego drugiego śniadania. Przez dłuższy czas nagrywaliśmy kolejne odcinki i zaraz po emisji (bo chłopaki już zjedli) spokojnie je oglądaliśmy.
W ostatni weekend zorientowałem się, że przecież wszystko dostępne będzie na iTVP. Barany z państwowej telewizji nie wpadli na to by szeroko ten portal reklamować. WSI24 swoją wersję internetową wciskają na każdym kroku, wielce się przy tym pusząc, jacy to oni kreatywni i innowacyjni. Tymczasem iTVP działa już od dłuższego czasu, tylko losie z Wornonicza nie wiedzą, że dobre pomysły trzeba promować żeby na nich zarobić.

A chłopaki jak się ślinili, tak się ślinią.
Co gorsza spotykam opinią, że ektoplazma z ust wypływać będzie jeszcze paręnaście miesięcy.

sobota, kwietnia 21, 2007

Bunty & Babli on the go

A teraz oglądamy roztańczoną i kolorową komedię łotrzykowską z elementami kina drogi.

piątek, kwietnia 20, 2007

Zagubiony labirynt fauna

Komunistyczna propaganda w formie bajki dla dzieci okraszonej sporą dawką makabry. Dla dorosłych zbyt infantylny, dla dzieci daleko zbyt okrutny.

Z zapowiedzi wnosiłem, że ten film to jakieś odjechane, orgiastyczne wizualnie, ociekające krwią fantasy, a tu nic z tego.

Niezłe było, a w dodatku na koszt firmy, ale i tak uczucia mieszane.




A potem piliśmy białe wino do 2 w nocy.

wtorek, kwietnia 03, 2007

Wielki Tydzień

Mimo mocnego postanowienia poprawy religijność leży. Ale lada dzień zaczniemy naszych małych katechumenów do kościoła wozić. na razie indoktrynuję nadal Starym Testamentem.

W pracy zaś nawracam towarzystwo na kuchnię indyjską. Odkryłem niedawno sporo gotowych dań w centrum handlowy tuż obok naszego biurowca. Zajadają się wszyscy aż im uszy od chilli czerwienieją. A przebojem absolunym okazały się ciasteczka Tea Time Puri. Wedle nazwy i zdjęcia na orebce są to heratniki,, ale cholery są piekące jak diabli. W połowie ich przeżuwania pojawia się jednak w ustach na chwilę smak rodem z Indii, więc wtrzącham aż miło.

Nieco mniej miło jest Ulce i chłopakom, bo krąży po naszym małym mieszkanku wirusowe zapalenie gardła. Najpierw dorwało Malutka, teraz Kapsla. Przez chwilę cień padł i na mnie ale zdusiłem zafajdańca witaminami, Wielkimi Niebieskimi Pigułami na grypę i nieocenioną Solpadeinką.