Słucham sobie w pracy Nustrat Fateh Ali Khana.
Kupiłem go w sklepie naprzeciwko hoteliku Same, Same but Different na Taj Ganj?u. Siedzieliśmy z Beatą i Ulką na dachu patrząc na ledwie zarysowany obrys Taj?u. Nie był już oświetlony, więc wyglądał raczej na sztuczną dekorację z bollywodzkiej niskobudżetowej produkcji.
Zresztą w ciągu dnia jego idealne linie ledwie prześwitywały przez wszechobecny indyjski smog (a może po prostu mgiełkę spowodowaną upałem i wilgotnością powietrza).
Wszystko jedno. W każdym razie siedzimy, palimy wstrętne indyjskie papierosy (rzekome Marlboro za 70 rupii). Czekamy na Wojtka, a z ulicy dobiega głośna muzyka. Nie znam się na muzyce, więc w uproszczeniu napisze, że brzmiała pakistańsko-muzułmańsko raczej niż indyjsko. Komary cięły, my słuchaliśmy i rozkoszowaliśmy się upalną nocą kilometr od najpiękniejszego budynku świata, w najbardziej zwariowanym kraju świata.
Złapałem portfel i kupiłem za 300 rupii płytkę z 400MB empetrójek Nusrata oraz pierścionek dla Ulki za nieujawnialną ilość pieniędzy.
Teraz preparując raporty z wywiadów, jakie przeprowadzałem przez ostatnie dwa tygodnie słucham sobie tych wspaniałych dźwięków i mogę na chwilę oderwać się od pracy dla korporacji, która według Forbesa zajmuje wysokie miejsce wśród najbardziej podziwianych firm w USA, wyprzedzając m. in. Microsoft.
Kupiłem go w sklepie naprzeciwko hoteliku Same, Same but Different na Taj Ganj?u. Siedzieliśmy z Beatą i Ulką na dachu patrząc na ledwie zarysowany obrys Taj?u. Nie był już oświetlony, więc wyglądał raczej na sztuczną dekorację z bollywodzkiej niskobudżetowej produkcji.
Zresztą w ciągu dnia jego idealne linie ledwie prześwitywały przez wszechobecny indyjski smog (a może po prostu mgiełkę spowodowaną upałem i wilgotnością powietrza).
Wszystko jedno. W każdym razie siedzimy, palimy wstrętne indyjskie papierosy (rzekome Marlboro za 70 rupii). Czekamy na Wojtka, a z ulicy dobiega głośna muzyka. Nie znam się na muzyce, więc w uproszczeniu napisze, że brzmiała pakistańsko-muzułmańsko raczej niż indyjsko. Komary cięły, my słuchaliśmy i rozkoszowaliśmy się upalną nocą kilometr od najpiękniejszego budynku świata, w najbardziej zwariowanym kraju świata.
Złapałem portfel i kupiłem za 300 rupii płytkę z 400MB empetrójek Nusrata oraz pierścionek dla Ulki za nieujawnialną ilość pieniędzy.
Teraz preparując raporty z wywiadów, jakie przeprowadzałem przez ostatnie dwa tygodnie słucham sobie tych wspaniałych dźwięków i mogę na chwilę oderwać się od pracy dla korporacji, która według Forbesa zajmuje wysokie miejsce wśród najbardziej podziwianych firm w USA, wyprzedzając m. in. Microsoft.


