wtorek, marca 01, 2005

Back to school.

No i znowu zostałem studentem. Jak na razie to najdroższe studia na jakich byłem. Powtarzanie piątego roku to póltora tysia. Byle się opłaciło.

Z marszu wparowałem na zebranie Koła Ukrainoznawczego. Fajnie było. Posłuchałem studenckich wspomnień z obserwacji wyborów na Ukrainie, obejrzałem zdjęcia. Jak zwykle najwięcej wzruszeń dostarczyły podniosłem słowa pana dziekana.

Nie sposób nie wspomnieć o paru zabawnych lapsusach obserwatorów. Jedna z dziewczyn - bardzo energiczna i korporacyjna (w co drugim zdaniu używała frazy "tak naprawdę", jakbym TVN24 oglądał) - stwierdziła, że naruszenia ordynacji wyborczej na Wołyniu byłby jej nie na rękę, bo robiliby je ludzie Juszczenki. Pozostali "paneliści" równie bezstronni ;)

Ach i małe addendum - wczoraj widziałem piesiołka, który przewinął się przez blog pare dni temu. Jest rzeczywiście sympatyczny, ale z podsłuchanej rozmowy wynikło, że przygarnął go jeden z ulicznych kwiaciarzy.

Brak komentarzy: