czwartek, listopada 30, 2006

Flajtsymulatorek

Właściwie to czasu na symulatanie zabrakło mi jeszcze przed przybyciem chłopaków, ale sentyment do FSa mam nadal i jak tylko życie nam się unormuje to znowu zacznę sobie polatam.

A na razie to nawet na oglądanie filmów czasu nie starcza :(


poniedziałek, listopada 27, 2006

Ogłoszenia

Z braku czasu podam suche fakty z ostatnich dni:

  • 20 listopada, poniedziałek - zdałem egzamin na prawo jazdy. Sam dokument dostane nieprędko ze względu na strajk listonoszy. Już co prawda zakończony, ale teraz czas na nadrabianie zaległości.
  • 24 listopada, piątek - zostawiliśmy chłopaków i poszliśmy na J. Bonda. Mało bondowy ale fantastyczny. Poza tym - najdłuższy chyba w tej chwili film w warszawskich kinach. Więc i odpoczynek - zwłaszcza dla Ulki całą gębą. W kinie mieliśmy dodatkowe, rasistowskie emocje. Siedziała obok nas grupa Arabów i płynąc z mainstreamem rozważałem, czy zamierzają się wysadzić, czy urządzić Dubrowkę. Stawiałem na hostage situation, ponieważ szahidzi mają zazwyczaj grube ubrania i raczej działają w pojedynkę. No, ale żyjemy.
  • codziennie - chłopaki dużo płaczą i pokrzykują, czasem wydają zabawne odgłosy, a czasem śpią. W każdym razie niewiele czasu zostawiają nam, a zwłaszcza Ulce :(
  • jeszcze jakieś wydarzenia, ale nie pamiętam jakie. Jeżeli sobie przypomne to napiszę

czwartek, listopada 23, 2006

Gwiezdne Wojny

Od mniej więcej pierwszego tygodnia życia Kacper wygląda jak Nien Nunb.

Tak mi się przypomniało.

środa, listopada 22, 2006

Chybotki

Chłopaki zaczęli podnosić głowy. Na razie wygląda to dosyć zabawnie, główki chwieją im się bowiem na wszystkie strony jak samochodowym pieskom. Cieszy jednak nowa umiejętność, zwłaszcza że używają jej do poznawania świata (świata? naszego pokoju co najwyżej). Rozglądają się na prawo i lewo, a że otoczenie dosyć nudne, więc szybko zaczynają narzekać.

Oprócz tego kąpiemy, karmimy, poimy i w ogóle rodzicujemy na całego. Zwłaszcza Ulka ? w końcu na nią spada 80% wysiłku opiekuńczego. Wczoraj w dodatku się podziębiła i dociągnęła do 39C. Ja przy takiej temperaturze wymagałbym lotniczej ewakuacji medycznej, a Moja Dzielna i Kochana Ulka stała się jedynie nieco małomówna.

wtorek, listopada 21, 2006

Jak to jest być Hindusem?

W mojej firmie pracują ludzie z całego świata - od Rumunów i Ukraińców, przez Niemców, Hiszpanów i Amerykanów aż po Wenezuelczyków i Filipińczyków. Żeby ogarnąć ich dziwactwa co jakiś czas organizujemy spotkania, na których owi mniej lub bradziej egzotyczni koledzy opowiadają o swoich krajach.

W tym tygodniu będzie prelekcja "Jak to jest być Hindusem". Zapewne nie dowiemy się tego, o czym pisze Travelling Tim. A warto przewinąć całą stronę. Najlepsze jest to, że najbardziej nawet dziwaczne spostrzeżenia są prawdziwe.

Eeeech

To wszystko nie przeszkadza mi studiować podręcznika kulinarnego Julie Sahni.

piątek, listopada 17, 2006

Początki indoktrynacji

Początki indoktrynacji
Zgodnie z moimi zamierzeniami zaczęliśmy czytać chłopakom do poduszki Biblię. Reagują różnie, czasem słodko zasypiają, czasem wrzeszczą jakby szatan w nich wstąpił. W każdym razie jednak mamy nadzieję, że stworzenie codziennej rutyny pomoże im w zasypianiu, a nam w oglądaniu wieczornych filmów.

Wadą Biblii jako usypiającej książki jest to, że styl zachęca do przyjmowania kaznodziejskiej maniery w czytaniu. Niektóre fragmenty zaś wręcz zmuszają do przechodzenia do pełnego ekspresji krzyku. Na szczęście bywają też księgi, zawierające dane genealogiczne. Przy nich nawet ja jestem na granicy zaśnięcia.


wtorek, listopada 14, 2006

Powrót

No i wróciłem do pracy.

Pierwszy dzień zaczął się od sprawdzania czy mam podkrążone z niewyspania oczy. Nie mam, ale to głównie zasługa Ulki, która przejmuje najbardziej beznadziejne przypadki niezasypiania chłopaków. Najczęściej pierwszego histeryka IV RP - Iwa.

Mimo wszystko z początku czułem się w pracy jak po przebudzeniu z letargu. Zarówno z niedospania jak i z powodu odstawienia od tej małpiarni na miesiąc. Jednak już drugiego dnia ? dzisiaj ? jako tako sobie radzę. Mam sporo do nadrobienia, a i nowych rzeczy przybywa z każdą nieomal godziną.

Biuro po powrocie przywitało mnie nowym piętrem, wielkim biurkiem z jasnego drewna oraz pastelowymi kolorami - pistacjowym, łososiowym i błękitnym. Wszystko jest kreatywne i rzęsiście oświetlone. Aż się chce zapieprzać od świtu do zmierzchu, a w zimie nawet dłużej.

Do takiego zresztą zachowania niektórzy mnie zachęcają, sam jednak nie upatruję w biurze azylu od naszych Wrzaskunów. Mimo wszystko wolę być z Ulką, kotkami i chłopakami.

czwartek, listopada 09, 2006

Zmywanie


Właśnie skończyłem zmywać po śniadaniu i porannej kawie. Dwa talerze, dwie filiżanki z podstawkami, parę sztućców i dwie butelki maluchów. Ulka akurat rozmawiała przez telefon, była zresztą po długiej sesji aktywności chłopaków i chciałem dać jej chwilę spokoju od wyjców.


Korzystając z tej chwili spokoju Kacper postanowił pomarudzić i poćwiczyć wypluwanie smoczka na odległość. Zwłaszcza w tej drugiej dyscyplinie szło mu nieźle ? wywalał smoczek na dwie swoje długości w kąt łóżeczka. Marudzenie natomiast pacyfikowałem u zarania. Wymagało to każdorazowo zakręcenia wody, zdjęcia rękawic, przejścia do pokoju chłopaków, wsadzenia smoczka do słodziutkich usteczek Kacperka, powrotu do kuchni, założenia rękawic, odkręcenia wody. I tak po namydleniu KAŻDEGO naczynia oraz po opłukaniu każdego naczynia.

Gdybym nie łysiał to bym osiwiał.

wtorek, listopada 07, 2006

Kłamczuszki z TVN?

Kłamczuszki z TVN

Ostatni rok w mediach upłynął pod znakiem antyPiSowskiej aberracji. Całe mnóstwo dziennikarzy uchodzących za obiektywnych i rzetelnych zupełnie zapomniało o tym co oznacza bycie dziennikarzem. Niektórzy po prostu odsłonili swoją prawdziwą twarz, niektórzy z wolna dryfowali na ciemną stronę mocy. Co gorsza niewiele osób to zauważyło, a ci którzy zauważyli zostali metkowani etykietką "proPiSowskich".

Ponieważ najczęściej oglądam TVN, więc tam właśnie widzę najwięcej tego crapu. Nie tylko zresztą relacjonowania bieżącej polityki ten upadek dotyczy.

Przykłady z ostatnich dni:
  • Minister edukacji ogłasza program "zero tolerancji", materiały o tym TVN24 oznacza headlinem "Giertych izoluje niegrzeczne dzieci". Niegrzeczne? W ostatnich tygodniach doszło do zbiorowego gwałtu na lekcji, klasowemu ofermie kazano wypić żrącą substancję oraz zazdrosna dziewczyna utopiła konkurentkę z jeziorze. Za takie rzeczy dorośli dostają górną granice wyroków przewidzianych w kodeksie karnym. A pan "Kariera" Sierakowski pierdoli o programach antyprzemocowych, które należałoby wprowadzić do szkół zamiast od razu łapać za kij i wprowadzać drastyczne kary.
  • 6 listopada TVNiarze dowiedzieli się, że nasze świeżutkie F-16 mają zacząć przylatywać na dwa dni przed planowanym terminem uroczystej ceremonii powitania nowego zakupu aby uniknąć ewentualnej obsuwy jeśliby coś się z nimi stało po drodze z Teksasu. W końcu lot przez ocean w jednosilnikowym samolocie to niemałe ryzyko. No i cośtam się schrzaniło.Materiał o tym w faktach pani Pochanke zaczęła tak: "Miał być uroczysty przylot do bazy w Krzesinach, chrzciny samolotów przez prezydentową Marię Kaczyńską ale samoloty uległy awarii i nie dotarły na czas do Polski". Hmm? Na czas czyli na 8 listopada. W materiale zaś jako potencjalną przyczynę spóźnienia podano problemy z silnikami przy starcie. Informację tę uzupełnioną infografiką przedstawiającą miejsce z którego samoloty wróciły na lotnisko celem naprawienia usterek. Znad stanu Maine wróciły, czyli z drugiego końca Wschodniego Wybrzeża USA.
  • W dniu pierwszej rozprawy ekstradycyjnej w sprawie Edwarda Mazura dziennikarka - Brygida Grysiak dopadła polskiego adwokata Mazura i zapytała go czy nie czuje niesmaku broniąc kogoś zamieszanego w przestępstwo tej rangi - morderstwo generała policji. Choćby ktoś pożarł żywcem własna matkę należy mu się obrońca i to taki, który bronił go będzie z całych sił. Że dziennikarz kanału informacyjnego tego nie wie jest niesamowicie zadziwiające. Żeby nie było tak czarno-biało ? adwokat zamiast posłać panią Brygidę do diabła gęsto się z tej swojej niezręcznej sytuacji tłumaczył. Można mieć nadzieją, że skoro Edwarda Mazura będzie bronił takie patałach, to pan Edward na zawiasy raczej liczyć nie może.

Czarę goryczy przelewają bloki reklamowe. Nie dość, że są o co najmniej połowę głośniejsze niż reszta emisji, to trwają tyle, że kiedy oglądamy nagrany film samo przewijanie bloku reklamowego pozwala na przygotowanie kanapek dla dwóch osób.

Wobec pogłębiającej się żenady przerzuciliśmy się na kanał kuchnia.tv

A piszę o tym wszystkim, żeby ukręcić łeb banałowi, że narodziny dziecka "wszystko zmieniają".
Otóż wcale nie zmieniają. Po prostu drastycznie zmniejszają ilość czasu, który możemy poświęcić dla siebie.

czwartek, listopada 02, 2006

Totallycrap: Thriller?

Totallycrap: Thriller?

Niewiarygodnie żenujący bolly-style'owy remake Thrillera MJa.

Enjoy