niedziela, marca 25, 2007

My, naród

Swadesaśmy obejrzeli. Niezły, społecznie zaangażowany, kolorowy, z piosenkami i pięknymi bohaterami. Prawdziwa indyjska nędza się pojawia, a nawet Dalici.

Hindusi mają na jego temat znacznie więcej do powiedzenia.




środa, marca 21, 2007

Bezsiła

Dostawa umówiona była między 18 a 22. Dosyć szerokie te widełki, ale nich tam. Kolesie pojawili się oczywiście dwadzieścia minut przed końcem delivery window. Co tam.

Już na powitanie, zamiast "dobry wieczór" usłyszałem, że lodówka nie mieści się do windy. Zaskoczyli mnie ty (czyżby?), bo mieliśmy identyczną lodówkę w kuchni i windą wjechała bez problemów i otarć. Zjechałem więc do nich, celem dokonania wizji lokalnej. Po drodze dowiedziałem się, że fantastyczna sieć sklepów Saturn gwarantuje wniesienie sprzętu do czwartego piętra, a co powyżej to już kwestia dogadania się z cieciami, bo oni - Saturn - cennika nie mają.

Zawodnicy okazali się burakami pierwszej wody i słowa uprzejmość nie słyszeli przenigdy, jak sądzę. Przez parę minut przekonywałem ich, że lodówka wejdzie bez problemu, oni zaś namawiali mnie do podpisania oświadczenia, że nie będą odpowiadali za jej uszkodzenie jeśli wcisną ją przez drzwi windy po zdjęciu opakowania zabezpieczającego. Zaproponowałem im elegancko i owijając w bawełnę, żeby się walili i zabierali lodówkę. W końcu sklep dla idiotów ma to samo po tyle samo, a sklepy internetowe znacznie taniej. Ostatecznie przekonałem ich, słowem "dobranoc" i skierowaniem się ku windzie.

Oczywiście, że się lodówka zmieściła.
Oczywiście, że buraki się zemścili.

Lodówkę wstawili tak, że nawet drzwi do mieszkania nie mogłem zamknąć, a na dokładkę - czego nie zauważyłem - wszystek styropian, karton i co tam jeszcze, zostawili pod moim drzwiami.

Oczywiście, że sklepy Saturn nie przyjmują skarg na swoich cieciów przez telefon. A w sklepie, jak przekonałem się następnego dnia, zaoferowano mi skserowany niechlujnie formularz reklamacyjny, bowiem mailem reklamacji też przesłać nie można.

Oczywiście, że ni kupię u nich nawet płyty CD-R za 2 złote.


No i zobaczymy co mi odpowiedzą na uprzejmą reklamację.


czwartek, marca 15, 2007

Anty-Saturn - część pierwsza "Przed dostawą"

Po wielu miesiącach wahania zdecydowaliśmy się na kupno nowej lodówki. Stara (nie taka znowu) została najprawdopodobniej uszkodzona podczas remontu. Nie byliśmy w stanie tego udowodnić chłopakom, którzy remont prowadzili, więc machnęliśmy ręką na ewentualne roszczenia.

Przez pewien czas walczyliśmy z pleśnią i wyrzucaliśmy całkiem sporo jedzenia, które nie doczekało swojej kolejki do stołu. No, ale przyszła wiosna i wariant balkonowy przestał być możliwy. zaczęliśmy szukać i okazało się, że nadal najlepszym wyborem jest Amica. Zamiast jednak kupować w sklepie internetowym, wybrałem Saturna którego sklep mam pod nosem, w Złotych Tarasach.

Los nie szczędził ostrzeżeń, więc pretensję mogę mieć tylko do siebie, że zamiast sprawdzonego rozwiązania poszedłem do supermarketu. Kiedy spytałem sprzedawcę, czy przełożą drzwi na prawostronne, stwierdził z uśmiechem, że to bardzo prosta operacja. Ulka przypomniała ile nerwów kosztowało mnie to proste rozwiązanie, ale ja jakoś nie zobaczyłem tego tak jasno jak ona. Drugim ostrzeżeniem była rozmowa z pracownikiem serwisu, z którym Ulka umawiała się na dostawę. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że ja niańczyłem wtedy dzieci. Poza tym niejednokrotnie przez moją raptowność rezygnowałem z rożnych towarów i usług, co czasami kosztowało ostatecznie sporo czasu i nerwów i tak.


wtorek, marca 13, 2007

Wiosna


Wreszcie słońce i bezchmurne niebo. Dni dłuższe, więc może i czas na paręsłów dziennie się znajdzie.

Chłopaki dorośleją z każdym dniem, ślinią się na potęgę i śmieją w głos. Jednym słowem wesoło.