środa, marca 23, 2005

Kręci się, kręci :)

Impreza z ostatniego wpisu skończyła się rano. Wieczorem kolejne łyskacze.
Weekend upłynął pod znakiem przygotowań do rozmowy w sprawie pracy. Musiałem przygotować rozliczne sytuacje, które przedstawią mnie i moją osobowość w pozytywnym świetle. Dzięki wsparciu mojej błyskotliwej Uli i niemniej błyskotliwych znajmoych poszło nieźle.
Rozmowy trwała cztery godziny, ominął mnie obiad i odpowiedziałem na dziesiątki pytań. Ale okazało się, że pracę mam i zaczynam tuż po ślubie. Nie do końca wiem, jak z moich odpowiedzi wydedukowano, że się nadaję, najważniejszy jest jednak efekt czyli etat w korporacji.
Strasznie się boję pierwszych dni, bo spora część pracy będzie angljęzyczna. Wierzę jednak, że mają świadmość mojej mizerii w tej materii i ją akceptują ;)

Sporo zmian w okolicy prima aprilisu będę miał. Żałuję lenistwa i nieustanej obecności kociaków w pobliżu, ale ileż można żerować na narzeczonej ;)

Kiedy zaprezentowałem Ulce moją wizję magisterki uznała, że zakres badań naszkicowałem taki, że i doktorat by można spłodzić. I dobrze - będzie jutro co skreślać na seminarium.

Wygląda, że zanim zdołałem poważnie popracować na kształtem bloga zabraknie czasu na wpisywanie więcej niż dwóch - trzech zdań za jednym posiedzeniem.

Brak komentarzy: