piątek, marca 25, 2005

Reisefieber.

Właśnie pakuję manatki przed wielkanocnym wyjazdem do Kielc. Wujazd zakończę ślubem, więc sporo pakowania i jeszcze więcej emocji. Nawet kociakom atmosfera się udzieliła.

Oprócz tego dumam nad mailem, który dostałem od mojego przyszłego szefa. Powinienem odesłać podpisaną akceptację oferty, ale nie wiem w jakiej formie - elektronicznej czy drukowanej.
Problem w tym, że by zasięgnąć języka mam kontakt "anglojęzyczny". No i mam blokadę mentalną. Idiotyczną, zważywszy że cała paraca będzie odbywała się po angielsku, więc na żadne tam blokady miejsca nie ma :(

Odsuwam ten moment już od półtorej godziny, ale chba w końcu złapię za słuchawkę i heja!!!

środa, marca 23, 2005

Kręci się, kręci :)

Impreza z ostatniego wpisu skończyła się rano. Wieczorem kolejne łyskacze.
Weekend upłynął pod znakiem przygotowań do rozmowy w sprawie pracy. Musiałem przygotować rozliczne sytuacje, które przedstawią mnie i moją osobowość w pozytywnym świetle. Dzięki wsparciu mojej błyskotliwej Uli i niemniej błyskotliwych znajmoych poszło nieźle.
Rozmowy trwała cztery godziny, ominął mnie obiad i odpowiedziałem na dziesiątki pytań. Ale okazało się, że pracę mam i zaczynam tuż po ślubie. Nie do końca wiem, jak z moich odpowiedzi wydedukowano, że się nadaję, najważniejszy jest jednak efekt czyli etat w korporacji.
Strasznie się boję pierwszych dni, bo spora część pracy będzie angljęzyczna. Wierzę jednak, że mają świadmość mojej mizerii w tej materii i ją akceptują ;)

Sporo zmian w okolicy prima aprilisu będę miał. Żałuję lenistwa i nieustanej obecności kociaków w pobliżu, ale ileż można żerować na narzeczonej ;)

Kiedy zaprezentowałem Ulce moją wizję magisterki uznała, że zakres badań naszkicowałem taki, że i doktorat by można spłodzić. I dobrze - będzie jutro co skreślać na seminarium.

Wygląda, że zanim zdołałem poważnie popracować na kształtem bloga zabraknie czasu na wpisywanie więcej niż dwóch - trzech zdań za jednym posiedzeniem.

piątek, marca 18, 2005

Eee...

Męskie rozmowy późną nocą. Szkoda przytaczać :)

środa, marca 16, 2005

Metodologia publikacji.

Gwoli wyjaśnienie prezentuję strategię publikacji magisterki w tym blogu.

Kolejne kawałki trafiają tu wersji surowej. Publikację traktuję jako substytut wydruku próbnego, używanego do głośnego czytania i wychwytywania bredni własnego autorstwa. No, może nie bredni ale niezręczności i chropowatości językowych.
Oczywiście nie uważam się za Hemingway'a, który ponoć potrafił dwieście razy poprawiać jedną stronę. Zauważyłem jednak, że własny tekst czytany via www wygląda wystarczająco "obco" by móc przeczytać go zachowując dystans bez odkładania do "odleżenia".

Liczę też na cenne, trafne i błyskotliwe uwagi czytelników ;)

BTW
Pierwsza strona wstępu jest we wpisie zatytułownym "Czerstwo, czerstwo".

Wstęp str. 2

?Bunt pokolenia. Rozmowy z intelektualistami ukraińskimi.? Bogumiły Berdychowskiej i Oli Hnatiuk to próba sportretowania ludzi, którzy wywarli decydujący wpływ na ukraińską kulturę i sztukę lat sześćdziesiątych.

Względna swoboda, jaka zapanowała po XX zjeździe KPZR przyczyniła się do niebywałego ożywienia intelektualnego na Ukrainie. Na dekadę, której symbolicznym początkiem było upublicznienie referatu Chruszczowa ?O kulcie jednostki i jego następstwach?, przypada wiele niezwykle interesujących debiutów literackich. Wtedy też miały miejsce liczne powroty pisarzy niechętnie widzianych w oficjalnym obiegu od czasów ?rozstrzelanego odrodzenia? lat trzydziestych.

W swojej pracy autorki skupiły się bardziej na analizie drogi życiowej bohaterów niż na ich dorobku literackim. Niezwykle ciekawe, a dla wielu polskich czytelników prawdopodobnie odkrywcze, są informacje dotyczące stosunków społecznych panujących w Związku Radzieckim tamtego okresu. Wiele dowiadujemy się o niełatwej codzienności artystów próbujących pozostać z boku oficjalnej, socrealistycznej kultury. W swoich opowieściach literaci wspominają o biedzie i dorywczej pracy fizycznej. Poznając tę stronę ich życia łatwiej zrozumieć oportunizm niektórych, ale też jeszcze bardziej docenić nieprzejednaną postawę innych.

Przemyślany dobór rozmówców pozwala na pokazanie ukraińskiego życia intelektualnego w szerszej perspektywie. Są wśród bohaterów ludzie wywodzący się z różnych warstw społecznych i pochodzący z różnych regionów Ukrainy. Wielobarwność ta daje unikalną możliwość poznania specyfiki tak uprzemysłowionego Donbasu jak i wołyńskiej prowincji, której mieszkańcy pamiętają blaski i cienie sanacyjnej Rzeczpospolitej.

Diametralnie różne są też pozycje, z których bohaterowie krytykują system radziecki. Niektórzy, jak Iwan Dziuba, u progu ?odwilży? byli ideowymi komunistami, wierzącymi w możliwość naprawy systemu. Oskarżali Partię o odejście od marksizmu-leninizmu, wierzyli z początku, że powrót do rewolucyjnych ideałów pozwoli na nieskrępowany rozwój kultury ukraińskiej. Inni, jak Mychajło Horyń, od razu mieli świadomość, że jedynie całkowite odrzucenie systemu komunistycznego może przynieść odrodzenie kultury i języka ojczystego.

Bowiem właśnie wolność dla Ukrainy i Ukraińców była dla rozmówców Bogumiły Berdychowskiej i Oli Hnatiuk celem ostatecznym.

W przedmowie autorki tak opisują znaczenie ruchu szestydesiatnyków: ?W dużym stopniu dzięki nim współczesna Ukraina nie weszła na drogę, jaką podążyła Białoruś.?[1]. Prawdziwość tego stwierdzenia chciałbym poddać analizie w swojej pracy. Zamierzam w tym celu prześledzić życiorysy postaci, które przedstawione są na stronach ?Buntu pokolenia?.

Pierwszym etapem będzie zbadanie wpływu pochodzenia społecznego, wychowania, doświadczeń najmłodszych lat na kształtowanie się poglądów poszczególnych autorów. Kolejnym, znacznie szerszym, etapem będzie zapoznanie się z lekturami, uznawanymi przez bohaterów za istotne i ocena ich wpływu na drogę życiową. Niektórzy z nich w młodości zetknęli się z ludźmi, którzy wywarli na nich osobisty i niepowtarzalny wpływ. Często wskazówki, które wtedy odebrali są dla nich ważne nawet dziś ? kilkanaście lat po opisywanych zdarzeniach. Jako że gros intelektualistów opisywanych w ?Buncie pokolenia? to pisarze, nie sposób pominąć analizy ich twórczości. Przy doborze utworów, ze względu na ramy pracy, zamierzam ograniczyć się do tych, które uznawane są za najważniejsze w kształtowaniu atmosfery tamtych lat.

Interesująca może okazać się również próba zbadania prac polemicznych wobec twórczości szestydesiatnyków. Atakowano ich przede wszystkim z pozycji ?systemowych?, większość polemik to ataki ideologiczne a nie merytoryczne. Być może warto jednak przyjrzeć się bliżej niektórym oponentom i poznać ich motywacje. Częścią z nich kierował zapewne fatalizm wobec potęgi radzieckiego imperium, a nie wrogość wobec tych, którzy jej się przeciwstawiali.

Na zakończenie zamierzam poddać analizie wpływ działalności pokolenia lat sześćdziesiątych na życie intelektualne Ukrainy tamtego okresu, a także spróbować zidentyfikować elementy obecne w dzisiejszym dyskursie publicznym. Niektórzy bowiem z czołowych przedstawicieli ruchu zajmują dziś znaczące miejsce w głównym nurcie życia intelektualnego niepodległej Ukrainy.

wtorek, marca 15, 2005

Założenia.

- Opisać życiorysy i wychwycić elementy istotne dla wyborów życiowych, postaw i twórczości
- Przeanalizować lektury, które bohaterowie uzwżali za ważne dla sienie i dla Ukrainy
- Ocenić postawy oprzez twórczość (cokolwiek miałoby to znaczyć)
- Ocenić wpływ działalności artystycznej, politycznej i społecznej na rzeczywistość USSR
- Ocenić wpływ poprzedniego punktu na współczesną Ukrainę.

Pytania.

- Co łączyło, a co dzieliło bohaterów?
- Co przyniosły Ukrainie tamte lata? Z perspektywy dzisiejszej i ówczesnej. Zwłaszcza w kontekście słów autorek, że "W dużym stopniu nim współczesna Ukraina nie weszła na drogę, jaką podążyła Białoruś" [1]
- Czy świat szestydesiatnyków był światem "zamkniętym", czy wpływali na ogół społeczeństwa USRR?
-Czy polemiki z nimi były jedynie naturalną reakcją systemu radzieckiego, czy adwersarze mieli jakieś, obiektywne, argumenty?
No i jakie są dowody na prawdziwość odpowiedzi?

Tłumaczenie.

Na zaliczenie muszę po WielkiejNocy przetłumaczyć tekst na ukraiński.

Oto on:

Na saksy do Polski

Joanna Ćwiek; Gazeta Wyborcza 15-03-2005

Polacy jadą za pracą do Anglii, tymczasem do nas przyjeżdża coraz więcej Białorusinów i Ukraińców. Najczęściej pracują na czarno. Czy nie powinniśmy im ułatwić podejmowania legalnej pracy w Polsce?

- Polska to szansa na dobrze płatną pracę, szczególnie dla Ukraińców i Białorusinów. Pracodawcy zatrudniają ich na stanowiskach, którymi nie są zainteresowani Polacy - mówi Justyna Frelak z Instytutu Spraw Publicznych, pozarządowej, niezależnej placówki badawczej.

Na Opolszczyźnie członkowie rodziny rolnika pracują w Niemczech przy pracach sezonowych, rolnik zaś zatrudnia Białorusinów i Ukraińców do zbioru warzyw i owoców. W niektórych miejscowościach latem pracuje więcej obcokrajowców niż Polaków - czytamy w opublikowanym wczoraj raporcie ISP o pracy cudzoziemców w Polsce.

Białorusini i Ukraińcy najczęściej pracują u nas w budownictwie i rolnictwie. I zastępują Polaków, którzy wyjechali na saksy na Zachód do podobnych prac.

Ukraińcy coraz częściej też znajdują zatrudnienie w szkołach jako nauczyciele języka angielskiego w państwowych szkołach. - W południowo-wschodniej Polsce pracuje ich kilkuset - mówi Justyna Frelak.

Podobnie jest ze spawaczami. Po upadku Stoczni Szczecińskiej fachowcy z wysokimi kwalifikacjami wyjechali za granicę. Braki kadrowe sięgają 30 proc., więc stocznia ratuje się rekrutacją pracowników z Ukrainy i Białorusi.

Inna, tradycyjna już grupa pracowników ze Wschodu to gospodynie domowe, opiekunki do dzieci i osób starszych. Uprawiają tzw. migrację rotacyjną, oznacza to, że np. jedna polska rodzina ma kilka ukraińskich gosposi, które się wymieniają - każda przyjeżdża do pracy na kilka tygodni, po czym wraca do domu.

Polscy pracodawcy, którzy chcą zatrudnić cudzoziemców, narzekają na długie i kosztowne procedury. - To trudne, zwłaszcza jeśli cudzoziemscy pracownicy nie znają dobrze języka. Zanim zbiorą wszystkie potrzebne dokumenty, upływa sporo czasu - mówi Justyna Frelak.

Pozwolenie jest wydawane, jeśli na dane stanowisko nie ma Polaka (sprawdza się to w urzędach pracy). Aby uwiarygodnić konieczność zatrudnienia cudzoziemca, pracodawca często daje ogłoszenie w prasie, w którym np. szuka kierownika ds. marketingu ze znajomością języka tureckiego za 900 zł. Nikt z Polaków nie chce za tyle pracować, więc łatwiej jest zatrudnić obcokrajowca.

ISP postuluje ułatwienie procedury przyznawania pozwoleń na pracę. - Większość białoruskich i ukraińskich pracowników sezonowych pracuje nielegalnie, bo ich pracodawców nie stać na załatwienie dla nich pozwoleń na pracę - mówi Frelak. - Oczywiście ułatwienia powinny dotyczyć tylko tych branż, gdzie brakuje rąk do pracy, oraz pracowników wysoko wykwalifikowanych. Dzięki zmianom polski budżet zyskałby na wpłatach za zezwolenia oraz podatków - dodaje.

Ilu cudzoziemców pracuje w Polsce

W 2003 r. (nowszych danych nie ma) w Polsce legalnie pracowało 19 tys. obcokrajowców, w tym 2750 obywateli Ukrainy, 828 z Białorusi i 698 z Rosji. Pozostali to kadra kierownicza z Zachodu oraz obywatele państw Dalekiego Wschodu. Jednak zdecydowana większość obcokrajowców pracuje w Polsce na czarno, według Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych - od 50 do 300 tys.

niedziela, marca 13, 2005

Noc z Wertyńskim.


Przyjechał tata.
Ulka miała kilka stron do zredagowania, a ja planowałem napisać wstęp do pracy i porządnie skomponować bibliografię. Zamiast tego spędziliśmy przedpołudnie intensywnie się leniąc. Kiedy tata wybrał się na "Wieczór z Wertyńskim" do Ateneum napisałem dwie strony prozą, a Ulka poprawiła kilka potwornych zdań, ale generalnie autor obrabianego tekstu talentu pisarskiego nie ma za grosz. Bełkot straszny.
Widać w tym lekkie podobieństwa z "Jadąc do Babadag" Stasiuka. Swego czasu strasznie się tą książką rozczarowaliśmy. Pamiętaliśmy jak stymulujące intelektualnie jest podróżowanie po południowo-wschodniej Europie i liczyliśmy, że profesjonalny pisarz ładnie ubierze w słowa nasze wrażenia. Udało się to między innymi Marcinowi Kydryńskiemu w "Chwili przed zmierzchem" i Oldze Stanisławskiej w "Rondzie de Gaulle'a".
Tymczasem ze Stasiukiem porażka.

Efektów dzisiejszej pracy nie wklejam, bo mam je w formie analogowej.


sobota, marca 12, 2005

Bibliografia - przymiarka.

Tyle na razie uzbierałem. Brak na razie dokłądnych adresów bibliograficznych, ale robiłem to przyrządzając potrawkę z kurczaka po staropolsku.


?Ridne słowo?
Dracz Iwan ???? ? ?????? Literaturna Ukraina 1961

Dziuba Iwan ?Grani kryształa? (?)

Dziuba Iwan ?Grani kultury? (?)

Dziuba Iwan ?Internacjonalizm czy rusyfikacja?

Honczar Ołeś ?Sobór?

Hrymych, H. Zahadka tvorchoho buntu: novelistyka ukra?ns?kykh shistdesiatnykiv (Kyiv 1993)

Kant Immanuel ?Krytyka praktycznego rozumu?

Kasianov, H. Nezhodni: Ukra?ns?ka intelihentsiia v rusi oporu 1960?80-kh rokiv (Kyiv 1995)

Koshelivets?, I. Panorama nainovisho? literatury v URSR (Munich 1963; 2nd edn, 1974)

Koshelivets?, I. Suchasna literatura v URSR (Munich 1964)

Kuczyński Józef, ks. ?Między parafią i łagrem? Warszawa 1989

Proniuk Jewhen ?Drogi i bezdroża ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego?

Swertiuk Jewhen ?Z okazji procesu nad Pohrużalskim?

Swertiuk Jewhen ??????? ???? ???????? Kyiv 1993

Swertiuk Jewhen ??? ????? ?????? Kyiv 1999

Swertiuk Jewhen ?Perebudowaq babnilonskoji ...?

Swertiuk Jewhen ?Sobór w rusztowaniach?

Muszę odświeżyć wiedzę o transkrypcji i transliteracji, a także doszlifować zapisy bibliograficzne.

czwartek, marca 10, 2005

Klamka



No i pocałowałem klamkę. Zaplanowany dyżur promotora został odwołany, a ja zostałem na lodzie.

Popołudnie spędziłem na przeglądaniu książek, na podstawie których będę mógł nakreślić tło historyczne wydarzeń opisywanych w "Buncie...". "Historia Ukrainy XX wieku" Tadeusza A. Olszańskiego okazała się niezbyt przydatna. Znacznie lepsza, dla moich potrzeb, będzie z pewnością "Ukraina" prof. Andrzej Chojnowskiego. Zrobiłem już nawet kika wypisów.

Pobieżnie przewertowałem też drugi tom "Historii literatury ukraińskiej" Dończyka. Ale było już zbyt późno na walkę z tą ukraińską kobyłą.

Jeśli ktoś ma pojęcie jak używać cyrylicy, żeby się na tej stronie pokazywała to poproszę o sugestie. Bo na razie wygląda to tak:
fghfgh?????????????????????????????????????
?????????????????????

Surowy szkic wstępu.

Przyczyna zainteresowania

Literatura

Tresc

Zalozenia

Uwagi



1. Wstęp

Przyczyny zainteresowania:

Ciekawy okres, uznawany za kluczowy dla podtrzymania świadomości narodowej Ukrainy. Niezwykle interesujące kulisy pracy twórczej i aktywności społecznej i politycznej ludzi kultury. Świadectwo czasów. Różne drogi, krytyka systemu z pozycji wewnątrzsystemowych, całkowita negacja systemu radzieckiego.

Przełomowe momenty, ważne lektury, wydarzenia, idee. Co pchało do odrzucenia karier na rzecz ?służby Ukrainie? (choć nikt tego tak nie widział).

Literatura:

Książki, które bohaterowie napisali, które przeczytali i te o których wspominali. Trochę opracowań współczesnych.

Treść:

Trzy części

- dzieciństwo, młodość i droga do ?szestydesiatynyćtwa?

- ?szestydesiatnyćtwo?

- następstwa

Każda z części o strukturze: tło historyczno, polityczno, społeczne; bohaterowie; podsumowanie.

Założenia:

Tacy oni różni, a takież podobne wnioski wysnuwali...

Ciekawe i barwne życie inteligencji pod komunistycznym butem. A zwłaszcza jego ciemniejsze strony.

Spojrzenie z wewnątrz odsłaniało janusowe oblicze komunizmu. Decyzja o ?oficjalnej? ścieżce dysydentctwa (he, he! alem wyraz wymyślił).

Mimo, że w końcu większość ich, w mniejszym lub większym stopniu, stłamszono podtrzymali płomyk ukraińskiej kultury i podali go następnym (Riabczukowi np.). Niektórzy dziś znowu walczą o to by Ukraina była Ukrainą ;)

środa, marca 09, 2005

Magisterskie notatki.

Dziś porządkowałem stare notatki i tworzyłem nowe. Książka w domu ma swoje zalety i wady. Zalet wymieniać nie trzeba. Wady to oczywiście łatwość zmiany profilu działalności z naukowej na rozrywkową; ciągłe kawki, herbatki, podjadanie... Brak mi też dostępu do bibliografii. Muszę poprzestawać na wypisywaniu źródeł. Więc bez BNu i BUWu się nie obejdę i tak.

Niewątpliwe największymi wygranymi są kociaki, bo mogą wylegiwać się na i obok mnie.

Wypisuję z "Buntu..." wydarzenia, lektury ważne dla szestydesatnykiw, ich spostrzeżenia dotyczące polityki, sztuki itp... Każdy z bohaterów dostanie swoją kartkę, więc kiedy położę je w rządku będę miał magisterkę w kieszeni!

Na razie na celowniku "Internacjonalizm czy rusyfikacja?" Iwana Dziuby. Spróbuję jutro wydębić od promotora (o ile tym tekstem dysponuje). Albo zaraz wklepię w Google :)

wtorek, marca 08, 2005

Magisterium day one.

Wczoraj odebrałem wreszcie książkę "Bunt pokolenia. Rozmowy z intelektualistami ukraińskimi". Pojawiała sie tu już parę postów temu. Tym razem zajmę sią nią na poważnie. Na dziś zaplanowałem stworzenie konspektu pracy. Ciekawe czy się uda.

Zamierzam też ponownie rozesłać zaproszenia do rejestracji do znajomych, bo się paskudy nie rejestrują i jestem tu sam z Ulą. A ona i tak wie co u mnie słychać ;)

poniedziałek, marca 07, 2005

Buty.

Kompletnie nam dziś Warszawę zasypało. Po prostu jak w rosyjskiej bajce - tylko brzóz brakowało.
Bo Dziadek Mróz dopisał. Dzięki niemu i opieszałym służbom miejskim miasto zamiast tonąć w szarym błocie było uroczo obsypane białym puchem. SUPER! Właściwie jedyną uciążliwością były przemoczone skarpetki, które musiałem prezentować w na stoisku obuwniczym.

Po dwugodzinnych peregrynacjach upatrzyłem sobie świetne buty - klasyczne czarne, bez gównianych szwów i wystających czubków, przez które faceci wydają się mieć stopy godne Kaczora Donalda.
Jednak kiedy na miejsce przybył sponsor, już w pierwszej minucie wypatrzył buty tańsze o 10 złotych i o 37,5% fajniejsze. W dodatku pierwszy, chyba, raz w życiu wytargowałem zniżkę w sklepie :)

Dzielny ja.

Strasznie zazdroszczę innym bloggerom weny, która pozwala im przelewać na html nieprzebrane ilości tekstu. Miałem nadzieję, że i ja dzięki tak grafomanogennemu medium jakim jest blog będę potrafił pisać bez umiaru. A tu nic. Najlepsze pomysły mam w wannie i podczas zmywania naczyń. Widać powiedzenie o laniu wody nie wzięło się znikąd.

W końcu dostałem dziś "Bunt pokolenia" i będe mógł z nim walczyć do woli w domu, bez konieczności oglądania prześlicznych laseczek szwędajacych się po niezmierzonych otchłaniach BNu. Szkoda :(

sobota, marca 05, 2005

Sniadanko.

Zaznałem dziś gorzkiego losu zarobkowego imigranta ze wschodu.
Jechałem metrem czytając zbiór zabawnych historyjek Natalki Sniadanko "Kolekcja namiętności" niestety po ukraińsku. W pewnej chwili zauważyłem, że stanęło obok mnie dwóch niechlujnych dresiarzy, obutych w koszykarskie buty na zakup jakich nie wystarczyłby zapewne zasiłek dla bezrobotnych.

Kiedy ich puste oczy dostrzegły cyrlicę w mojej książce zaczęli, bez żadnego zażenowania, dzielić się spotrzeżeniami (niskich lotów) na temat Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Oczywiście ich tępe łby na pewno nie zawierały wiedzy o różnorodności etnicznej wschodniej Słowiańszczyzny i rozmowa dotyczyła Ruskich.

Trochę żałuję, że nie oświeciłem ich, że bywają na świecie ludzie znający więcej niż jeden język. Szkoda mi było mojej przystojnej i inteligentnej twarzy.


piątek, marca 04, 2005

Test

Przeszedłem dziś pierwszy etap rekrutacji do Korporacji. Selekcja kandydatów zaczyna się na całym świecie tak samo. Biedacy poddawani są Testowi Umiejętności Rozwiązywania Problemów. To zapewne dlatego, że jednym z haseł firmy jest "Nie przychodź z problemami, przychodź z rozwiązaniami". Tak czy siak trudne cholerstwo i najeżone matematyką. A ścisły umysł zostawiłem w łonie matki.

Ku mojemu zaskoczeniu test zdałem, a odsiew w grupie był przy tym niemały. Więc matematyczno-analityczna część mojego ego spuchła tak bardzo, że w drodze powrotnej nie założyłem czapki na swoją łysiejącą głowinę.

Niestety nieco gorzej poradziłem sobie w rozmowie z miłym panem, która nastąpiła po kwadransie napawania się sukcesem w Rozwiązywaniu Problemów. Dla zmyłki nasłali na mnie anglojęzycznego Rosjanina, bardzo zresztą sympatycznego. Zmyłka się im udała, bo nie mogłem się zdecydować czy bardziej skupiać się na wartości gramatycznej czy merytorycznej historii, które mu opowiadałem.

Ciekawa sprawa, bo zamiast ogólników Korporacjonista prosił o konkretne przykłady z mojego życia.

Co przypomina mi słowa przewodniczącego Leppera: "Wy tu ze mnie żadnej alfy i omegi nie róbcie. Ja znam tylko konkrety ogólne".

Ufff, w TV Władca Pierścieni. Książkę przeczytałem w szóstej klasie podstawówki - świetna, jednak fanatykiem JRRa nie jestem. Kiedy jednak zobaczyłem film Jacksona po raz pierwszy okazał się, że zrobiono go dokładnie w/g mojego wyobrażenia.

Nieblogowanie.

Nieblogowałem, bo przygotowywałem się do testu.
Dziś o 13 chwila prawdy.
A wieczorem zreferuję tydzień.

wtorek, marca 01, 2005

Blogger Help : What is BlogThis! ?

Blogger Help : What is BlogThis! ?
No i ciekawe jak ten BlogThis działa?

Back to school.

No i znowu zostałem studentem. Jak na razie to najdroższe studia na jakich byłem. Powtarzanie piątego roku to póltora tysia. Byle się opłaciło.

Z marszu wparowałem na zebranie Koła Ukrainoznawczego. Fajnie było. Posłuchałem studenckich wspomnień z obserwacji wyborów na Ukrainie, obejrzałem zdjęcia. Jak zwykle najwięcej wzruszeń dostarczyły podniosłem słowa pana dziekana.

Nie sposób nie wspomnieć o paru zabawnych lapsusach obserwatorów. Jedna z dziewczyn - bardzo energiczna i korporacyjna (w co drugim zdaniu używała frazy "tak naprawdę", jakbym TVN24 oglądał) - stwierdziła, że naruszenia ordynacji wyborczej na Wołyniu byłby jej nie na rękę, bo robiliby je ludzie Juszczenki. Pozostali "paneliści" równie bezstronni ;)

Ach i małe addendum - wczoraj widziałem piesiołka, który przewinął się przez blog pare dni temu. Jest rzeczywiście sympatyczny, ale z podsłuchanej rozmowy wynikło, że przygarnął go jeden z ulicznych kwiaciarzy.