W neidzielę odwiedizł nas tata, podjęliśmy próbę obejrzenia "Diabeł ubiera się u Prady" oraz obejrzeliśy "Do nad jeziorem". "Diabeł..." miał rozsynchronizowane napisy, więc się poddaliśmy, choć zapowadał się interesująco, a na pewno zabawnie. Niestety jednym z elementów komicznych było to, że wszyscy mówli szybko i kwieciście.
"Dom nad jeziorem" był natomiast słodki.
Mieliśy iść do Muranowa na "Życie jest muzyką", którym ekscytowałem się już parokrotnie, ale bliźniaki nam nie pozwoliły. Ale nic tam. I tak dzień był udany.
We środę egzamina na prawo jazdy.
powered by performancing firefox

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz