poniedziałek, października 09, 2006

EKG

Jako hipochondryk zdiagnozowałem u siebie wczoraj rano zawal serca.

Jako hipochondryk świadomy wiedziałem, że to tylko nerwobóle. Ponieważ jednak mam wykupiony przez firmę pakiet medyczny na lunch zaserwowałem sobie elektrokardiogram.

Przed wejściem do przychodni spotkał mnie istny baby shower. Najwyraźniej yuppiesi mnożą się na potęgę.

Lekarka zbadała ciśnienie i skierowała na EKG, dodając, żebym poprosił pielegniarkę o ponowny pomiar ciśnienia, bo niektórym ludziom już sam widok lekarza je podnosi. Nie bardzo rozumiem, dlaczego przy takim nastawieniu pielęgniarka miałaby działać kojąco. W końcu to pielęgniarki walą zastrzyki, pobierają krew i wykonują inne nieprzyjemne zabiegi. W każdym razie w wypadku zdrowym ludziom.

Kiedy dotarłem do gabinetu zabiegowego, optymizm lekarki jeszcze bardziej mnie zadziwił, jako że machina do EKG oplotła mnie kłebami przewodów, a nad głową wisiał plakat z wykresami świadczącymi o najróżniejszych odmianach zawału serca.

Nie mam pojęcia komu miałeby w takiej sytuacji spaść ciśnienie...

Wynik pomiaru poniżej:



Brak komentarzy: