Jako hipochondryk zdiagnozowałem u siebie wczoraj rano zawal serca.
Jako hipochondryk świadomy wiedziałem, że to tylko nerwobóle. Ponieważ jednak mam wykupiony przez firmę pakiet medyczny na lunch zaserwowałem sobie elektrokardiogram.
Lekarka zbadała ciśnienie i skierowała na EKG, dodając, żebym poprosił pielegniarkę o ponowny pomiar ciśnienia, bo niektórym ludziom już sam widok lekarza je podnosi. Nie bardzo rozumiem, dlaczego przy takim nastawieniu pielęgniarka miałaby działać kojąco. W końcu to pielęgniarki walą zastrzyki, pobierają krew i wykonują inne nieprzyjemne zabiegi. W każdym razie w wypadku zdrowym ludziom.
Kiedy dotarłem do gabinetu zabiegowego, optymizm lekarki jeszcze bardziej mnie zadziwił, jako że machina do EKG oplotła mnie kłebami przewodów, a nad głową wisiał plakat z wykresami świadczącymi o najróżniejszych odmianach zawału serca.
Wynik pomiaru poniżej:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz