czwartek, października 19, 2006

Permanentne niewyspanie


Często ostatnio widujemy taki widok za oknem. Nie byłoby to problemem w lipcu, ale druga połowa października stanowczo nie jest dobrą porą na obserwację wschodów słońca nad Siekierkami. Co gorsza w perspektywie mamy całą zimę na takie rozrywki. Na razie w stronę różowego nieba rzucam okiem, ale przypuszczam, że kiedy w połowie listopada wrócę do pracy rzucał będę co najwyżej mięsem.Nie możemy jednak zbytnio narzekać, ponieważ w porównaniu z pierwszą nocą teraz jest wręcz malinowo. Pierwszej nocy nie mieliśmy zielonego pojęcia o obsłudze naszych bąbli, Ulka była koszmarnie zmęczona wydawaniem na świat naszych facecików. W efekcie spaliśmy najwyżej godzinę - przynajmniej ja, bo Ulka chyba znaaacznie krócej.

Dzięki Bogu i naszemu rosnącemu doświadczeniu po nocy środa/czwartek stwierdziłem, że Ulka spała dłużej niż przez cały poprzedni czas łącznie. Przed taką sytuacją byliśmy wielokrotnie ostrzegani przez znajomych. Chrzanienie osób postronnych to jednak inna para kaloszy niż własne, conocne dojmujące doznania J Pamiętam szczególnie Lei, która mówiła po urodzeniu synka, że śpi po dwie, trzy godziny, ale ma sąsiadkę z dzieckiem trzymiesięcznym i ta sąsiadka sypia po cztery pięć godziny bez przerwy.

W tej chwili sypiamy po trzy godziny trzy razy w ciągu nocy. Więc jak na pierwszy tydzień z bliźniakami na pokładzie całkiem, całkiem.

Właściwie to tytułowe niewyspanie jest największą niedogodnością związana z naszymi nowymi, kochanymi współlokatorami. Szczególnie uciążliwa jest sesja wczesnoporanna ? ok. 3 rano.

Druga niedogodność ? bezsilność wobec biernego oporu chłopaków przy karmieniu, przebieraniu, kąpaniu, wymianie pieluch etc. stopniowo traci na znaczeniu. Posted by Picasa

Brak komentarzy: