niedziela, lutego 27, 2005

Ból tworzenia (nie po raz ostatni zapewne).

W połowie stycznie umówiłem się ze swoim promotorem, że na początku nowego semestru oddam mu trzy szkice pracy. Ustaliliśmy ? w wielkich bólach ? trzy tematy i po stworzeniu konspektów oraz wstępnej bibliografii miałem zabrać się do właściwej pracy.

Termin minął już dwa tygodnie temu, a ja nadal jestem w lesie. Dziś siedziałem trzy godziny i stworzyłem pół strony. Niezbyt wielkie osiągnięcie. Ulka co prawda twierdzi, że tylko grafomani mają łatwość tworzenia, ale PÓŁ STRONY DZIENNIE?!?!?!?!?

To już wolałbym być grafomanem.

Mam napisać stronę tekstu o tym, dlaczego zamierzam ciągnąć temat jeszcze przez stron sześćdziesiąt. Tymczasem okazuje się, że ta strona to zbyt wiele. Jak więc liczyć na pomysły na dalszych trzydzieści kartek? W tym tempie skończę po wakacjach, a mam wątpliwości że nawet tak żałosne tempo utrzymam.

Siadłbym i się popłakał, ale próby usmażenia cholernych udek kurczaka doprowadziły mnie daleko poza ten punkt krytyczny.

Brak komentarzy: