Przed salonem czekał już na nas maćkowy Avensis, ja jednak pokochałem od pierwszego wejrzenia Landkruzerka. Kosztował co prawda 240 000 złotych i miał wnętrze wypełnione białą skórą ale co tam. Pan Niziołek powiedział, że w marcu egzemplarz testowy spuszczą z podobnym rabatem jak Avensisa.
Salon od razu przypadł mi do gustu, ponieważ w ?poczekalni? stało PS2 z forsfiidbakową kierownicą i kubełkowym fotelem. Niestety po paru minutach zabawy zepsułem pedał hamulca i z zabawy nici.
Maćkowy sprzedawca okazał się najprzystojniejszym pracownikiem Toyoty w Kielcach, a sprzedawany samochód był drugim po Lankdruzerku najfajniejszym autem.
Testowa jazda była na tyle długa, że nie zostało już czasu na testowy obiad w Leśnym Dworze, gdzie będziemy się weselili 2 kwietnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz