sobota, lutego 19, 2005

Avensis

Droga do Kielcówka upłynęła pod znakiem mojego gadulstwa wspomaganego filiżanką mocarnego espresso.

Przed salonem czekał już na nas maćkowy Avensis, ja jednak pokochałem od pierwszego wejrzenia Landkruzerka. Kosztował co prawda 240 000 złotych i miał wnętrze wypełnione białą skórą ale co tam. Pan Niziołek powiedział, że w marcu egzemplarz testowy spuszczą z podobnym rabatem jak Avensisa.

Salon od razu przypadł mi do gustu, ponieważ w ?poczekalni? stało PS2 z forsfiidbakową kierownicą i kubełkowym fotelem. Niestety po paru minutach zabawy zepsułem pedał hamulca i z zabawy nici.

Maćkowy sprzedawca okazał się najprzystojniejszym pracownikiem Toyoty w Kielcach, a sprzedawany samochód był drugim po Lankdruzerku najfajniejszym autem.

Testowa jazda była na tyle długa, że nie zostało już czasu na testowy obiad w Leśnym Dworze, gdzie będziemy się weselili 2 kwietnia.

Brak komentarzy: