wtorek, listopada 14, 2006

Powrót

No i wróciłem do pracy.

Pierwszy dzień zaczął się od sprawdzania czy mam podkrążone z niewyspania oczy. Nie mam, ale to głównie zasługa Ulki, która przejmuje najbardziej beznadziejne przypadki niezasypiania chłopaków. Najczęściej pierwszego histeryka IV RP - Iwa.

Mimo wszystko z początku czułem się w pracy jak po przebudzeniu z letargu. Zarówno z niedospania jak i z powodu odstawienia od tej małpiarni na miesiąc. Jednak już drugiego dnia ? dzisiaj ? jako tako sobie radzę. Mam sporo do nadrobienia, a i nowych rzeczy przybywa z każdą nieomal godziną.

Biuro po powrocie przywitało mnie nowym piętrem, wielkim biurkiem z jasnego drewna oraz pastelowymi kolorami - pistacjowym, łososiowym i błękitnym. Wszystko jest kreatywne i rzęsiście oświetlone. Aż się chce zapieprzać od świtu do zmierzchu, a w zimie nawet dłużej.

Do takiego zresztą zachowania niektórzy mnie zachęcają, sam jednak nie upatruję w biurze azylu od naszych Wrzaskunów. Mimo wszystko wolę być z Ulką, kotkami i chłopakami.

Brak komentarzy: