środa, stycznia 25, 2006

Pierwsza (prawie) jazda

Irytuje mnie nieodmiennie, że najlepsze pomysły na wpisy (nie tylko wpisy) mam w wannie bądź w autobusie. Niby mógłbym pisać na palmtopie, ale jakoś mały ekranik zabija we mnie natchnienie (szukałem mniej egzaltowanego słowa ale po całodziennym obcowaniu z informatyzacją nie znalazłem).

Wczoraj odbyłem pierwszą praktyczna lekcję jazdy samochodowej. Niestety znowu skończyło się na teorii, nauczyłem się sterować światłami, wycieraczkami i skrzynia zmiany biegów. To ostatnie urządzenie trochę mnie niepokoi, bo nie wiem jak machać gałką bez patrzenia na nią.
Zaskoczyło minie, że gębą mi się sama śmiała na myśl o prowadzeniu samochodu. Jak dotąd jedynym pojazdem samobieżnym był skuter w Puszkarze i wiele się nim nie najeździłem. Pamiętam jednak, że sterowanie czymś o własnym napędzie jest interesującym doznaniem. Zobaczymy jak to będzie z nieporównanie większym od skuterka Oplem Corsą.
Mam jednak wrażenie, że ekscytacja ustąpi miejsca przerażeniu jak tylko wyjedziemy na Al. Niepodległości.

Brak komentarzy: