niedziela, października 23, 2005

Drugi dzień po urlopie.

Do Kielc jechaliśmy z prędkością światła Renault Modusem.
Liczyłem, że wraz z wyjazdem z Indii wyrwę się ze szponów szaleńców za kieronicą. Jakże się przeliczyłęm. Dobrze, że tylko raz wyprzedzaliśmy na trzeciego. Jedynym miłym akcentem drogi do Kielc był zestaw z WieśMakiem.

O 3:15 w nocy dostałem dreszczy i gorączki. W efekcie 3/4 niedzieli przeleżałem pod kocem przed telewizorem. Kiedy mi się nieco poprawiło kupiłem w Realu Silent Huntera II, a w MediaMarkcie Ił2Szturmowik.

Na obiad były bitki z kaszą gryczaną gotowaną na parze i sałatą z vinegretem. Do tego czerwone wino, trochę gorzkawe - Lovico.

Brak komentarzy: