Wpis powstaje ze sporym opoznieniem, wiec wspomnienia ujme raczej haslowo.
Zeby ulatwic nam transport przyjedzdzaja po nas do warszawy anka z Robertem. Jakos sie miescimy, koty sa w miare spokojne, dopiero pod Kielcami Mira zaczyna pochlipywac. Az sie bałem, ze chce jej sie siusiu i nie zdarzymy.
Tuz za Warszawa, w Jankach, wcinamy z Ulka FishMac menu, a Robert palaszuje caly pek hot-dogow z IKEA.
W Kielcach siedzialem z rodzicami, odwiedzalem siostre, a wieczorami uprawialem alosny pseudoclubbing.
1 kwietnia przybyla czesc gosi. Impreze zaczelismy w miescie, w CKMie zmrozona Wyborowa, potem u Anki Luksusowa.
Fajnie bylo.
Niedziel zaczalem w calkiem nielym stanie, wspomaganym rozliczymi tabletkami Solpadeine
...cdn...
piątek, kwietnia 01, 2005
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz