wtorek, kwietnia 26, 2005

Pensyjka, zakupy i wizyta.

No, dostałem swoją pierszą korporacyjną pensjykę. Satysfakcjonującą :)
Żeby to uczcić wybrałem się na zakupy i kupiłem fajowskie khakis, różowe gejowskie polo, trzy pary skarpetek i trzy pary pastelowych boxerek. Boxerki chciałem we wściekłych kolorach plażowych ale Ulka była wobec ich kolorystyki sceptyczna :(

Moja znajoma z Ann Arbor wybiera się do Krasnodaru - miasta, w którym obserwowaliśmy półtora roku temu wybory parlamentarne. Na pocieszenie (bo sam bym się chętnie tam z Ulą wybrał) przysyła mi czwórkę swoich znajmoych. Sapotykamy się z nimi w jakiejś restauracji w sobotę.
Ciekawe co z tego wyjdzie, bo to pewnie jacyś zawodnicy ok. sześćdziesiątki - radośni amerykańscy emeryci.

Fajnie będzie :))

Brak komentarzy: