Lotnisko w Genewie powitało długimi, podziemnymi chodnikami ruchomymi. Żadnych tam rękawów czy autobusów. Machnąłem szwajcarskiemu celnikowi paszportem, a on odwdzięczył się polskim ?dzień dobry?. Zresztą nie tylko Polaka we mnie rozpoznano ale i korporanta, bo taksówkarz na dworcu bezbłędnie odgadł, dla jakiego koncernu pracuję. No, ale skoro w samolocie czułem się jak w pracowniczym busiku to zaskoczony być nie powinienem.
Genewa nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia jak za pierwszym razem. Schludne wąskie i świetnie oznakowane uliczki, sklep z samochodami Ferrari i siedziba UNHCR to wszystko co odróżnia to miasto od Warszawy ? w każdym razie na pierwszy rzut oka takie odniosłem wrażenie.
Novotel w Genewie ma całkiem niezły standard, a przy tym Sony PlayStation 2 w lobby. Szkoda, że był tam akurat jakiś ultratrudny kotek z czarodziejską różdżką walczący z czołgiem kolorze wesołej żabki.

Same pokoje świetne, miały nawet radio i telefon w wannie, ale telewizor był tak skomplikowanym urządzeniem rozrywkowym, że nie jego włączenie zajęło mi kwadrans. Po prysznicu i natarciu się orzeźwiającym balsamem wyruszyłem na zakupy ? Iwo miał przyjść za jakąś godzinę.
Cóż, sklepów okolicy niewiele, zdołałem kupić Ovomaltine dla siostry i tyle. Spotkałem też mnóstwo Afrykańczyków i Arabów oraz sporo wschodnioeuropejski prostytutek. Świetna okolica jak na hotel business class za ponad 200 SFr.
Kuzyn zabrał mnie do knajpy z podpitymi szwajcarskimi żulikami i znakomitym fondue i buendnerfleischem. Pycha, zwłaszcza karmelizowany ser na dnie, który specjalnie dla nas pieczołowicie wyskrobał właściciel. Diwo podejrzewał, że gospodarz założył, ze nie wiem co w fondue najlepsze. Nie mylił się.
Po zawaleniu żołądków najciężejstrawna potrawą w europie ruszyliśmy eksplorować genewski underground. Zaczęło się od niewielkiego pubu za dworcem kolejowym. Klientela przypominała tę z Jadłodajni Filozoficznej. Co zaskakujące ceny alkoholu również. Piwo za 2 SFr i wino za 3 SFr to w Szwajcarii interesująca okazja.
Stamtąd przeszliśmy dwie przecznice obok do celu naszego wieczoru. Po drodze zobaczyłem ciekawostkę. Smarty z wielkimi znakami ograniczenia prędkości do 45 km/h. Podobno jeżdżą nimi kierowcy, którym zatrzymano prawo jazdy ? można toto prowadzić podobnie jak u nas skutery.
Genewa nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia jak za pierwszym razem. Schludne wąskie i świetnie oznakowane uliczki, sklep z samochodami Ferrari i siedziba UNHCR to wszystko co odróżnia to miasto od Warszawy ? w każdym razie na pierwszy rzut oka takie odniosłem wrażenie.
Novotel w Genewie ma całkiem niezły standard, a przy tym Sony PlayStation 2 w lobby. Szkoda, że był tam akurat jakiś ultratrudny kotek z czarodziejską różdżką walczący z czołgiem kolorze wesołej żabki.

Same pokoje świetne, miały nawet radio i telefon w wannie, ale telewizor był tak skomplikowanym urządzeniem rozrywkowym, że nie jego włączenie zajęło mi kwadrans. Po prysznicu i natarciu się orzeźwiającym balsamem wyruszyłem na zakupy ? Iwo miał przyjść za jakąś godzinę.
Cóż, sklepów okolicy niewiele, zdołałem kupić Ovomaltine dla siostry i tyle. Spotkałem też mnóstwo Afrykańczyków i Arabów oraz sporo wschodnioeuropejski prostytutek. Świetna okolica jak na hotel business class za ponad 200 SFr.
Kuzyn zabrał mnie do knajpy z podpitymi szwajcarskimi żulikami i znakomitym fondue i buendnerfleischem. Pycha, zwłaszcza karmelizowany ser na dnie, który specjalnie dla nas pieczołowicie wyskrobał właściciel. Diwo podejrzewał, że gospodarz założył, ze nie wiem co w fondue najlepsze. Nie mylił się.
Po zawaleniu żołądków najciężejstrawna potrawą w europie ruszyliśmy eksplorować genewski underground. Zaczęło się od niewielkiego pubu za dworcem kolejowym. Klientela przypominała tę z Jadłodajni Filozoficznej. Co zaskakujące ceny alkoholu również. Piwo za 2 SFr i wino za 3 SFr to w Szwajcarii interesująca okazja.
Stamtąd przeszliśmy dwie przecznice obok do celu naszego wieczoru. Po drodze zobaczyłem ciekawostkę. Smarty z wielkimi znakami ograniczenia prędkości do 45 km/h. Podobno jeżdżą nimi kierowcy, którym zatrzymano prawo jazdy ? można toto prowadzić podobnie jak u nas skutery.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz