wtorek, lutego 07, 2006

Wybory na Białorusi beze mnie :(

Koniec końców darowałem sobie wysyłanie zgłoszenia na obserwatora wyborów na Białorusi. Jeszcze by mnie przyjęli i miałbym twardy orzech do zgryzienia. Z pewnością dwa tygodnie urlopu, żeby oficjalnie potwierdzić, że prowincjonalny kołchoźnik z krzykliwą pożyczką nie stosuje się do międzynarodowych standardów demokratycznych to trochę za dużo. Mogę to stwierdzić bez wychodzenia z domu. Zwłaszcza, że sporo Białorusinów łyka jego brednie jak w ciemno i żadne tam OBWE ich nie przekona. W końcu już teraz na Białorusi polski wywiad szaleje jak 007 na Karaibach.

No, trochę przemawia przeze mnie rozgoryczenie, że tak czy siak nie pojechałbym do Mińska.

Brak komentarzy: