poniedziałek, lutego 13, 2006

Newcomer

Weekend spędziliśmy w Kielcach. Kulminacyjnym punktem programu była prezentacja świeżonarodzonego Szymka.

Sama podróż nie należała do najspokojniejszych, niestety. W połowie drogi przed Radomiem Mirze zachciało się siusiać i grzebała biedulka w podłodze transportera głośno przy tym miaucząc. Jak tylko dotarliśmy do ulkowego domu czym prędzej poleciała do nowoczesnej kuwety z wypełnieniem silikonowym.

Kiedy pierwszy raz oglądałem Szymona wyglądała tak:



Na szczęście nieco się od tego czasu rozwinął i teraz wyglada nieco lepiej. Chociaż na filmie ze szpitala miał niewiarygodnie szare i pomarszczone dłonie z długaśnymi pazurami. My widzieliśmy go już doprowadzonego do jako-takiego stanu:

O ile pierwszy bachorek wdał się w moją siostrę - śniada, okrągła i głośna Weronika, to Szymon jest raczej podobny do taty - o ile dwutygodniowy facet może być do kogokolwiek podobny. Jest spokojnym blondynem o silnych łapskach.

Łapska ma oczywiście wielkości pięciozłotówki.

Brak komentarzy: