Nigdy nie uważałem Windows za jakiś specjalnie uciążliwy i skomplikowany system operacyjny. Wprost przeciwnie - lata praktyki sprawiły, że posługuję się nim dosyć sprawnie. Jak na geeka przystało, miałem też do czynienia z paroma dystrybucjami Linuksa i z nimi też jakoś radziłem.
W efekcie czytając pełne zachwytu wpisy na rozlicznych forach, zupełnie nie rozumiałem wszystkich tych zachwytów, że ten OSX taki bezproblemowy, gładki i intuicyjny.
No i w końcu kupiłem Macbooka Pro. Proces ewangelizacji (nota bene w Apple Inc. istnieje stanowisko Głównego Ewangelizatora) zaczął się już na etapie otwierania pudełka. Ulka ma elegancko minimalistycznego HP Mini w stalowej obudowie, świetny design, mily w dotyku - no, po prostu pecetowa wyższa pólka. HP sprzedaje jednak go w zwykłych szarych pudełkach. Apple nawet instrukcję obsługi elegancko zapakowało. Sama koperta miała nawet wygodną tasiemkę ułatwiającą wyciągniecie jej z zagłębienia w kartonie. Od razu pomyślałem - och, ach!
Potem było jeszcze lepiej. Zasilacz z białego błyszczącego plastiku jest tak nieskazitelny, że nie mogłem się powstrzymać przed sprawdzeniem czy w sieci ktoś sprzedaje do niego etui ochronne.
Na forum portalu myapple.pl ktoś napisał coś takiego:
"kupiłem Maca i po paru godzinach grzebania, konfigurowania itp. już wiem czym się tak jaracie".
Dziwna sprawa. Mnie konfiguracja Maca zajęła niecały kwadrans. Update systemu, restart, nazwa użytkownika i hasło do Wi-Fi, włączone gesty na gładziku i do roboty! Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak to cholerstwo się z moją siecią połączyło, bo postawiałem na routerze tyle zabezpieczeń, że sam ledwo pamiętam niezbędne ustawienia. Czytałem obietnice, że wszystko będzie płynne i dziecinnie łatwe, ale nie bardzo w te obietnice wierzyłem. Gdzie się podziały te wszystkie te WPA, PSK i inne tajemnicze skróty?
A tu? Nic. Pstryk, pstryk, dziala!
Jedyną - sporą - irytacją okazało się położenie prawego klawisza Alt. Ciągle stukam kciukiem w Cmd i włączam jakieś tajemnicze skróty klawiszowe. Co najgorsze to niektóre z nich kasują całą linijkę napisanego już tekstu. Dokładnie jest za to odpowiedzialny Cmd+A (zaznacz wszystko). Potem wpisuję następny znak i - przy zaznaczonym całym tekście - nadpisujęna zaznaczonym bloku ten właśnie znak. Na szczęście odkryłem, że Undo to Cmd+Z.
Wad jest zresztą więcej. Bardzo wiele rzeczy jest niekonfigurowalych, bo Steve’owi Jobsowi cośtam wydaje się idealne, więc po co kotkolwiek miałby to zmieniać?
A, no i karta SD po włożeniu w slot wystaje do połowy.
Tak czy owak, trochę będzie mi brakowało "nowoczesnego majsterkowania" jak dłubanie w Windowsie nazywa Ulka, ale co tam. Cool factor Maca mi to zrekompensuje. Jego nieskazitelna, aluminiowa obudowa, podświetlana klawiature, dzięki której mogę pisać ten tekst w ciemności, obłędny LEDowy ekran i kupa innych słodkości...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz