poniedziałek, października 02, 2006

Cholerne łóżeczko!!!

Żeby nie użyć mocniejszych słów.

Dzień w pracy miałem dosyć męczący, w dodatku kolejne będą jeszcze gorsze. Tak to bywa na początku miesiąca, a tym razem nie dość że wykonujemy drugą falę integracji to jeszcze miesięczny procesing rozłaził się jak stare gacie. Tragdia.

W takim oto nastroju oraz strugach deszczu dotarłem na pocztę, gdzie już czekało łóżeczko. Ponieważ na nie czekaliśmy, a w dodatku Ulka ślicznie wyglądała więc nie humoru nie zepsuła mi nawet konieczność niesienia go na łbie jak wybrzeżokościosłoniowa pani domu.

Karton, w którym przyszło łóżeczko zadziwił Mirę - okazał się być przytulnum tunelem z jednym wyjściem.

A potem zaczęliśmy rozkładać łóżeczko. Próbowaliśmy i próbowaliśy. Wbrew optymistycznej opinii producenta, wyrażonej w instrukcji obsługi przeguby ramy nie chciały się zablokować z obiecanym kliknięciem. Nie pomogło wyczucie, nie pomogła brutalna siła, ani rzucanie przeklętym barachłem po pokoju. Na szczęście mieliśmy świeżo zaparzoną herbatę z goździkami, która nieco ukoiła nerwy. Zastanawiałem się czy lepiej wyrzucić je przez okno, spalić czy odesłać do sklepu.

Ale w końcu Ulka zaproponowała, żeby postępować DOKŁADNIE według instrukcji. BARDZO dokładnie.

No i sukces!!! Łóżeczko jest złożone, ładne i praktyczne. Kotkom też się podoba. Niestety zdjęcia nie zamieszcze bo strona producenta jest równie przyjazna dla użytkownika jak system rozkładania produktu.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

A jakiej firmy to łóżeczko? Bo my mamy MAMTU i opis bardzo pasuje...

Anonimowy pisze...

A jakiej firmy to łóżeczko? My mamy MAMTU i opis pasuje jak ulał. Właśnie próbujemy je złożyć i szukamy pomocy...

AndrzejM pisze...

Baby ONO o ile się nie mylę.
Trzeba w nim było ciągnąć za barierki według instrukcji, ale w DOKŁADNIE tym samym momencie.