Żeby nie użyć mocniejszych słów.
Dzień w pracy miałem dosyć męczący, w dodatku kolejne będą jeszcze gorsze. Tak to bywa na początku miesiąca, a tym razem nie dość że wykonujemy drugą falę integracji to jeszcze miesięczny procesing rozłaził się jak stare gacie. Tragdia.
W takim oto nastroju oraz strugach deszczu dotarłem na pocztę, gdzie już czekało łóżeczko. Ponieważ na nie czekaliśmy, a w dodatku Ulka ślicznie wyglądała więc nie humoru nie zepsuła mi nawet konieczność niesienia go na łbie jak wybrzeżokościosłoniowa pani domu.
Karton, w którym przyszło łóżeczko zadziwił Mirę - okazał się być przytulnum tunelem z jednym wyjściem.
A potem zaczęliśmy rozkładać łóżeczko. Próbowaliśmy i próbowaliśy. Wbrew optymistycznej opinii producenta, wyrażonej w instrukcji obsługi przeguby ramy nie chciały się zablokować z obiecanym kliknięciem. Nie pomogło wyczucie, nie pomogła brutalna siła, ani rzucanie przeklętym barachłem po pokoju. Na szczęście mieliśmy świeżo zaparzoną herbatę z goździkami, która nieco ukoiła nerwy. Zastanawiałem się czy lepiej wyrzucić je przez okno, spalić czy odesłać do sklepu.
Ale w końcu Ulka zaproponowała, żeby postępować DOKŁADNIE według instrukcji. BARDZO dokładnie.
No i sukces!!! Łóżeczko jest złożone, ładne i praktyczne. Kotkom też się podoba. Niestety zdjęcia nie zamieszcze bo strona producenta jest równie przyjazna dla użytkownika jak system rozkładania produktu.
Dzień w pracy miałem dosyć męczący, w dodatku kolejne będą jeszcze gorsze. Tak to bywa na początku miesiąca, a tym razem nie dość że wykonujemy drugą falę integracji to jeszcze miesięczny procesing rozłaził się jak stare gacie. Tragdia.
W takim oto nastroju oraz strugach deszczu dotarłem na pocztę, gdzie już czekało łóżeczko. Ponieważ na nie czekaliśmy, a w dodatku Ulka ślicznie wyglądała więc nie humoru nie zepsuła mi nawet konieczność niesienia go na łbie jak wybrzeżokościosłoniowa pani domu.
Karton, w którym przyszło łóżeczko zadziwił Mirę - okazał się być przytulnum tunelem z jednym wyjściem.
A potem zaczęliśmy rozkładać łóżeczko. Próbowaliśmy i próbowaliśy. Wbrew optymistycznej opinii producenta, wyrażonej w instrukcji obsługi przeguby ramy nie chciały się zablokować z obiecanym kliknięciem. Nie pomogło wyczucie, nie pomogła brutalna siła, ani rzucanie przeklętym barachłem po pokoju. Na szczęście mieliśmy świeżo zaparzoną herbatę z goździkami, która nieco ukoiła nerwy. Zastanawiałem się czy lepiej wyrzucić je przez okno, spalić czy odesłać do sklepu.
Ale w końcu Ulka zaproponowała, żeby postępować DOKŁADNIE według instrukcji. BARDZO dokładnie.
No i sukces!!! Łóżeczko jest złożone, ładne i praktyczne. Kotkom też się podoba. Niestety zdjęcia nie zamieszcze bo strona producenta jest równie przyjazna dla użytkownika jak system rozkładania produktu.

3 komentarze:
A jakiej firmy to łóżeczko? Bo my mamy MAMTU i opis bardzo pasuje...
A jakiej firmy to łóżeczko? My mamy MAMTU i opis pasuje jak ulał. Właśnie próbujemy je złożyć i szukamy pomocy...
Baby ONO o ile się nie mylę.
Trzeba w nim było ciągnąć za barierki według instrukcji, ale w DOKŁADNIE tym samym momencie.
Prześlij komentarz