Dziś załapałem się na ruchy w ulkowym brzuchu. Jeden z chłopaków sie wiecił, tak że było to widać po naszej stronie lustra.
Niesamowite wrażenie, chyba nawet większe niż USG.
Zaczęliśmy od wietnamskiego śniadanioobiadu na Stadionie. Trafiliśmy w uliczkę jak z hanoiskiego tragowiska. Wietnamskie bary z dziwacznym jedzeniem, wietnamskie spożywczaki, wietnamcy fryzjerzy, witnamskie plakaty na ścianach. Mikro Sajgon.
Potem pojechaliśmy do ogródka jornadowskiego, gdzie wylizałem 8 gałek wyśmienitych lodów Grycana. Upał był wściekły, więc taka ilość sorbetów była wielką frajdą. Zalałem to znakomitą Ice Tea - mam wrażenie, że ostatnio składniki naturalne zwyciężają w jej składzie z syntetycznymi.
Teraz zasiadłem do ściągania arabskiej muzyki z fora Arabii, a potem horror w TV.
sobota, lipca 08, 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz