sobota, czerwca 10, 2006

Pieprzone szablony.

Chyba szablony.
Wczoraj okazało się, że od pewnego czasu kod html bloga doszczętnie się rozsypał.
Po paru próbach z W3 Validatorem zapytałem Ulki, jaki ostatni post był dla niej widoczny. No i następnmy wyciąłem. Na chwilę pomogło, ale potem znowu stronę szlag trafił. Brakuje mi cierpliwości, w dodatku chyba nieodwracalnie szlag trafił statystki odwiedzin - w każdym razie ich historyczną część.
Same problemy. Chyba skończy się na przenosinach bloga, ale musze najpierw rozgryźć potencjalne możliwości exportu archiwów.

Zaraz zabieram się do tworzenia nowej strony.

Brak komentarzy: