Dotarłem do domu i podjąłem próbę nauki angielskiego on-line w domu.
Próbę, niestety, niespecjalnie udaną. Sam już nie wiem co z tym począć. Z jednej strony lepiej wcześniej wrócić do domu, zjeść kolację, a potem zabrać się do nauki. Z drugiej strony wieczorem w pracy mogę się bardziej skupić na postępach w nauce.
Zobaczę.
Parę postów temu wspominałem o niedoszłym wyjeździe na Białoruś. Im więcej oglądam materiałów z kampanii wyborczej tym bardziej żałuję, że mnie tam nie będzie. Ulka martwi się nieco mniej, bo oczywiście oczami wyobraźni widziała już mój chudy zadek okładany nahajkami łukasznkowego OMONu (
wtorek, marca 07, 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz